Do każdej z czterech części różańca są dwie wersje rozważań


Różaniec przenosi nas mistycznie, byśmy stanęli u boku Maryi, troszczącej się o ludzkie wzrastanie Chrystusa w do-mu w Nazarecie. Pozwala Jej to wychowywać nas i kształto-wać z tą samą pieczołowitością, dopóki Chrystus w pełni się w nas nie «ukształtuje» (por. Ga 4, 19). To działanie Maryi, oparte całkowicie na działaniu Chrystusa i zupełnie Mu pod-porządkowane, «nie przeszkadza w żaden sposób bezpośred-niej łączności wiernych z Chrystusem, ale ją umacnia». Jest to jasna zasada wyrażona przez Sobór Watykański II... A że ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicie-lowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Naj-świętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa». Nigdzie drogi Chrystusa i Maryi nie jawią się tak ściśle złączone, jak w różańcu. Maryja żyje tylko i wyłącznie w Chrystusie i ze względu na Chrystusa!
Jan Paweł II – Rosarium Virginis Mariae

CZĘŚĆ I – RADOSNA
wersja pierwsza

Tajemnica pierwsza – Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
„Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus.”
W chwili zwiastowania pojawił się w sercu Maryi lęk. Lęk przed tajemniczym działaniem Boga. Lęk przed wielko-ścią powołania, lęk przed aniołem, który się ukazał??? Anioł uspokaja Maryję. Wzywa do odwagi, do męstwa.
Lęk często paraliżuje człowieka i sprawia, że nie podej-mujemy dobra, które możemy uczynić. Nie wypełniamy woli Boga. Lęk powoduje, że często nie sprzeciwiamy się złu. Lęk sprawia, że często wybieramy grzech. Lęk sprawia, że wielu młodych ludzi sięga po alkohol lub narkotyk.
Prośmy o ducha męstwa dla nas tutaj zebranych.
Tajemnica druga – Nawiedzenie świętej Elżbiety
„W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę”. A po trzech mie-siącach wróciła do Nazaretu i wówczas Józef zorientował się, że jest brzemienna. Wtedy ukazał mu się anioł i rzekł: „Józe-fie, Synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki: albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus”.
Również w sercu Józefa pojawił się lęk i podobnie jak przy zwiastowaniu anioł wzywa go, by się nie lękał. Sługa Boży Jan Paweł II u progu swego pontyfikatu wołał do całe-go świata: „Bracia i Siostry! Nie lękajcie się przyjąć Chry-stusa i władzę Chrystusa... Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi... Nie lękajcie się! Chrystus wie co jest w człowieku. On jeden!”
Módlmy się, aby cały świat i wszyscy ludzie przyjęli Chrystusa do swoich domów i serc tak jak uczyniła to Elż-bieta.

Tajemnica trzecia – Narodzenie Pana Jezusa w Betlejem
Anioł rzekł do pasterzy: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan”.
Ponownie anioł wzywa do odwagi. Tym razem wezwanie to jest skierowane do pasterzy. Krucjata Wyzwolenia Czło-wieka w swoim herbie nosi zawołanie: „Nie bójcie się” Nie bójcie się zrezygnować z jednego kieliszka alkoholu, nie bój-cie się abstynencji. Ona podjęta z miłości do braci może po-móc zniewolonym, może przyczynić się do zmiany obycza-jów w Polsce.

Tajemnica czwarta – Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej
Być może w sercu Maryi pojawił się lęk, gdy usłyszała słowa proroctwa Symeona: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszą miecz przeniknie”.
Krzyż w naturalny sposób wzbudza lęk. Krzyż jest zna-kiem sprzeciwu. Chrześcijanin jest naznaczony krzyżem. W swoim życiu musi spotkać się z krzyżem. Krzyż jest zna-kiem zbawienia. Na nim zawisł Chrystus. W herbie Krucjaty znajduje się krzyż. Krucjata, której celem jest wyzwolenia człowieka z nałogu, odbywa się pod znakiem krzyża. Absty-nencja może być przyjęciem krzyża, ale jakże błogosławiony to krzyż skoro pomnaża miłość, daje wolność i przywraca godność człowiekowi

Tajemnica piąta – Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni jerozolimskiej
„Jego Matka, Maryja, rzekła do Niego: Synu czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.
I znów w sercu Maryi mógł pojawić się lęk. Lęk o swoje dziecko. Lęk, czy nie zaniedbała swego powołania, lęk, że już wypełnia się proroctwo Symeona o bólu serca. Bóg nie szczędził Maryi lęku. We wszystkich jednak próbach Maryja wykazywała wielkie męstwo i odwagę i mimo lęku konse-kwentnie wypełniała wolę Bożą. Wielu ludzi usiłuje swój lęk i ból serca złagodzić alkoholem.
Módlmy się o to, aby nie szukali środka znieczulającego, ale by jak Maryja mimo bólu szukali Jezusa w swoim życiu.
 
CZĘŚĆ I – RADOSNA
wersja druga

Tajemnica pierwsza – Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
Bóg wybrał Maryję na Matkę Zbawiciela świata. W poko-rze swej była gotowa wypełnić wolę Boga. „Oto ja służebni-ca Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa”. Na to zawołanie Słowo staje się Ciałem. Dokonuje się cud Wciele-nia Syna Bożego.
Wola Boga to pierwsza zasada naszego życia. Maryja jest dla nas wzorem posłuszeństwa i uległości wobec zamiarów Boga.
Polecamy Ci, Panie, kandydatów na członków Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, aby na wzór Maryi Jutrzenki Wol-ności pełniej realizowali swą wolność w zjednoczeniu z Twoją wolą.

Tajemnica druga – Nawiedzenie świętej Elżbiety
Ledwie Maryja przyjęła pod swe serce Zbawiciela, podą-ża pospiesznie w góry do domu Elżbiety, by podzielić się radosną nowiną. Elżbieta z wdzięcznością oddaje cześć Mat-ce swego Odkupiciela: „Błogosławiona jesteś między nie-wiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona”. Niena-rodzony Chrzciciel porusza się w łonie.
Maryja w swym radosnym oddaniu roznosi wszędzie bło-gosławieństwo Chrystusa. Ta radosna troska o innych, to bezinteresowna współpraca w zbawczym dziele. Polecamy Ci, Panie, członków Diakonii Wyzwolenia Człowieka, aby potrafili nieść posłanie miłości wszystkim wątpiącym i zniewolonym.

Tajemnica trzecia – Narodzenie Pana Jezusa
W stajni betlejemskiej przychodzi na świat Zbawiciel. Je-go Matka owija Go w pieluszki i kładzie w żłobie. Pan przy-chodzi do swojej własności, a swoi Go nie przyjmują. Maryja znosi wszystko bez szemrania i skargi. Wszystko oddaje Zbawicielowi. Uciążliwą drogę, ubóstwo, opuszczenie, brak miłości. Tu, w stajni betlejemskiej, Maryja uczy nas jak od-dać się Bogu.
Polecamy Ci, Panie, zniewolonych przez nałogi, aby po-trafili powierzyć Tobie swoją słabość i umocnieni Twoją mi-łością wzbudzili w sobie pragnienie wyzwolenia.

Tajemnica czwarta – Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni
Prawo wymagało tej ceremonii. Maryja nie tylko spełnia przepis Starego Przymierza, ale sprawia, że ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni staje się dla nas znakiem, że w Kościele jest Chrystus i jest ofiarowany Ojcu podczas każdej Mszy świętej.
Panie Jezu, dziękujemy Twojej Matce, że przyniosła Cię do świątyni. Dziękujemy, że Jesteś w naszych kościołach. To Twoja Matka przyprowadza nas do Ciebie. Pragniemy zaw-sze być z Tobą.
Polecamy Ci, Panie, rodziny alkoholików, aby nie tracąc nadziei potrafiły ofiarować Tobie trud swojego życia. Udziel im daru wytrwałej modlitwy o trzeźwość.
 
Tajemnica piąta – Odnalezienie Pana Jezusa
Z jakim bólem i troską Maryja szukała swego Syna. To, że Jezus się zgubił, sprawiło Jej ogromne cierpienie. Znalazła Go w świątyni.
I my możemy zgubić Zbawiciela – przez grzech. Wtedy możemy udać się do domu Boga, aby znaleźć tam Jezusa. A On będzie nas nauczał.
Dziękujemy Ci, Panie, że Matka Twoja nauczyła nas dro-gi do Ciebie.
Polecamy Ci wyzwolonych z nałogów, aby ci, którzy od-naleźli drogę do Ciebie, znajdowali w Tobie umocnienie w dobrych postanowieniach.
 
CZĘŚĆ II – ŚWIATŁA
wersja pierwsza

Tajemnica pierwsza – Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Do Jezusa wychodzącego z wód Jordanu odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodoba-nie” (Łk 3, 22). Do każdego z nas od chwili chrztu Bóg mó-wi: ‘jesteś moim dzieckiem. Masz prawo mówić do Mnie: Abba, Ojcze’ „A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz sy-nem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej” (Ga 4, 7). Być chrześcijaninem to znaczy być dzieckiem Bo-ga. Być dzieckiem Boga to znaczy być prawdziwie wolnym. Być chrześcijaninem to niezwykła godność. Tę godność trzeba szanować. Dar dziecięctwa Bożego w sobie trzeba pie-lęgnować i rozwijać.
Tak wiele naszych braci i sióstr poniża godność dziecka Bożego. Pijani, używający przemocy, pławiący się w seksie, hazardzie niszczą godność dziecka Bożego w sobie.
Módlmy się o łaskę wyzwolenia dla wszystkich uzależ-nionych od alkoholu, narkotyków, mediów, gier komputero-wych, aby nie poniżali w sobie godności dziecka Bożego.

Tajemnica druga – Przemienienie wody w wino w Kanie Galilejskiej
Szczególną godność Jezus nadał małżeństwu i rodzinie. Swoją obecnością w Kanie Galilejskiej i ustanawiając Sa-krament Małżeństwa uczynił wspólnotę małżeńską miejscem wzrastania w miłości, która wznosi człowieka ku Bogu. Wspólnota małżeńska jest miejscem szczególnej obecności Jezusa. On swoją łaską pragnie przemieniać codzienne troski małżonków w wino łaski, dzięki której razem zbliżają się do domu Ojca. Małżonkowie kochając się wzajemnie obdaro-wują miłością swoje dzieci, aby i one mogły, gdy dorosną, stać się darem dla innych, dla Boga i dla drugiego człowieka. Codzienne życie małżeńskie uczy miłości czyli posiadania siebie w dawaniu siebie.
Miłość małżeńska tak często jest niszczona przez pijań-stwo. Media zabierają dzieci rodzicom. Niesprawiedliwe prawa społeczne zabierają rodziców dzieciom.
Módlmy się za rodziny, zwłaszcza doświadczające osła-bienia miłości spowodowanego pijaństwem, aby odrodziła się w nich jedność i miłość.

Tajemnica trzecia – Jezus głosi prawdę o Królestwie Bożym i wzywa do nawrócenia
Jezus mówi: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk docze-snych... Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie” (por. Łk 21, 34-36). „Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15). Wszy-stkie słowa Jezusa są jak ziarno rzucone w glebę. Glebą są nasze serca. Może to być gleba jak droga. Asfaltowa, twarda, po której nieustannie przemieszczają się samochody pełne towarów z królestwa tego świata. Na takiej glebie nic nie wy-rośnie. Może to być gleba płytka. Łatwo przyjmująca słowo, zachwycająca się nim, ale bez korzeni. Może to być gleba, na której rosną ciernie. I nawet gdy ktoś wysłucha słowa to tro-ski doczesne, problemy codzienne, drobne przywiązania po-wodują, że słowo nie wzrasta i nie wydaje plonu. Może w koń-cu nasze serce jest glebą żyzną wydającą plon wielokrotny. Módlmy się, aby serca chrześcijan w naszej parafii były urodzajną glebą i by wydawały wieloraki plon dobrych czy-nów.

Tajemnica czwarta – Przemienienie na Górze Tabor
Apostołowie obecni z Jezusem na Górze Tabor usłyszeli słowa: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie” (Mk 9, 7). Jezus mówi: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mo-jej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie praw-dę, a prawda was wyzwoli”. Drogą do wyzwolenia jest trwa-nie w prawdzie. Trwanie w nauce Jezusa. Trwać w nauce Jezusa to znaczy trwać w Nim. Trwać w Jezusie oznacza stopniowe poddawanie się przemianie, jakiej dokonuje w nas Jezus mocą Ducha Świętego w taki sposób, że stajemy się do Niego podobni. Być podobnym do Jezusa to szczyt rozwoju duchowego.
Módlmy się za członków Krucjaty Wyzwolenia Człowie-ka, aby motywem ich abstynencji była miłość do alkoholi-ków, na wzór Jezusa, który oddał na nas swoje życie.

Tajemnica piąta – Ustanowienie Eucharystii
W każdej Mszy świętej słyszymy te słowa: „To jest Ciało moje za was wydane”, „To jest Krew moja za was przelana”. Jezus ciągle wydaje się za nas. Jezus ciągle jest dla nas da-rem miłującego Ojca. Jezus ciągle oddaje siebie dla zbawie-nia człowieka. Wydanie się za nas i dla nas jest aktem cał-kowitej wolności i miłości Jezusa do każdego z nas. Jezus wzywa: „Miłujcie się wzajemnie, tak jak Ja was umiłowa-łem”, a w innym miejscu: „Po tym wszyscy poznają, że je-steście uczniami moimi, jeżeli będziecie się wzajemnie miłowali”. Miłość jest pierwszym i najważniejszym przykaza-niem. W Eucharystii Jezus ciągle objawia swoją miłość, a równocześnie uczy, że my mamy stawać się darem dla in-nych. Sobór Watykański II uczy, że „człowiek... nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresow-ny dar z siebie samego” (KDK 24).
Módlmy się, aby jak najwięcej chrześcijan w Polsce przy-jęło dar abstynencji z miłości do ludzi cierpiących wskutek nadużywania alkoholu.
 
CZĘŚĆ II – ŚWIATŁA
wersja druga
(W tych rozważaniach użyto słów Sługi Bożego Jana Pawła II na temat wolności)

Wstęp
Bóg stworzył człowieka jako istotę rozumną, dając mu godność osoby obdarzonej możliwością decydowania i pa-nowaniem nad swoimi czynami. „Bóg bowiem zechciał człowieka pozostawić w ręku rady jego, żeby Stworzyciela swego szukał z własnej ochoty i Jego się trzymając, dobro-wolnie dochodził do pełnej i błogosławionej doskonałości”: Człowiek jest istotą rozumną, a przez to podobną do Boga; został stworzony jako wolny i mający panowanie nad swoimi czynami.

Tajemnica pierwsza – Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Blask prawdy jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy, w szczególny zaś sposób w człowieku, stworzonym na obraz i podobieństwo Boga: prawda oświeca rozum i kształtuje WOLNOŚĆ człowieka, który w ten sposób prowadzony jest ku poznaniu i umiłowaniu Pana.
Powołani do zbawienia poprzez wiarę w Jezusa Chrystu-sa, ‘światłość prawdziwą, która oświeca każdego człowieka’, ludzie stają się „światłością w Panu” i „dziećmi światłości”, i uświęcają się przez posłuszeństwo prawdzie.
Módlmy się za rodziny uzależnionych od alkoholu i wszystkich cierpiących z powodu nałogu swoich bliskich.
 
Tajemnica druga – Przemienienie wody w wino w Kanie Galilejskiej
Człowiek jest powołany do wolności. Wolność nie ozna-cza prawa do samowoli. Wolność nie daje nieograniczonych przywilejów. Kto tak ją pojmuje, naraża wolność na śmier-telny cios. Człowiek wolny jest przede wszystkim zobowią-zany do prawdy. Inaczej jego wolność nie będzie trwalsza niż piękny sen, który kończy się wraz z przebudzeniem.
Człowiek nie zawdzięcza wszystkiego samemu sobie, lecz jest stworzeniem Bożym; nie jest panem swego życia ani też życia innych; jeśli pragnie być człowiekiem w prawdzie, mu-si słuchać i być posłusznym.
Módlmy się za ludzi zniewolonych nałogami i upadają-cych pod ciężarem uzależnień.

Tajemnica trzecia – Jezus głosi prawdę o Królestwie Bo-żym i wzywa do nawrócenia
Wolności jednostki nie da się oddzielić od wolności in-nych ludzi. Wolność jest w niebezpieczeństwie tam, gdzie ludzie ograniczają swe spojrzenie tylko do kręgów własnego życia i nie są gotowi angażować się bezinteresownie na rzecz innych.
Człowiek jest powołany do wolności. Wolność jest nie-zwykle cenną wartością, za którą trzeba zapłacić wysoką ce-nę. Wymaga wielkoduszności i gotowości do ofiar; wymaga czujności i odwagi wobec zagrażających jej sił wewnętrz-nych i zewnętrznych.
Nie ma wolności bez ofiar. Im więcej człowiek czyni do-bra, tym bardziej staje się wolnym.
Módlmy się za wszystkich pracujących z uzależnionymi i pomagających rodzinom cierpiącym na skutek alkoholizmu.

Tajemnica czwarta – Przemienienie na Górze Tabor
Chrystus objawia przede wszystkim, że w warunkach au-tentycznej wolności jest szczere i otwarte uznanie prawdy: „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. To prawda po-zwala zachować wolność wobec władzy i daje moc, by przy-jąć męczeństwo. Potwierdza to Jezus przed Piłatem: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świa-dectwo prawdzie.”
Jezus objawia ponadto, że wolność urzeczywistnia się przez miłość, to znaczy przez dar z siebie. Tak więc kontem-placja Jezusa ukrzyżowanego to główna droga, którą Kościół musi podążać każdego dnia, jeśli pragnie w pełni zrozumieć, czym jest wolność: darem z siebie w służbie Bogu i braciom.
Módlmy się za ruchy trzeźwościowe i wszystkich podej-mujących dobrowolną abstynencję jako ofiarę i modlitwę w intencji uzależnionych, za wszystkich trwających w Kru-cjacie Wyzwolenia Człowieka.

Tajemnica piąta – Ustanowienie Eucharystii
Jeśli ktoś doświadczył miłości, doświadczył również wol-ności. Człowiek w miłości przekracza siebie samego, wy-zwala się, ponieważ zależy mu na innym człowieku, ponie-waż pragnie, by życie drugiego człowieka było udane.
Szanujcie godność człowieka od pierwszych chwil jego ziemskiej egzystencji aż do ostatniego tchnienia! Godność człowieka jest nienaruszalna!
 Wyzwólcie się, by żyć odpowiedzialnie w wolności. Otwórzcie bramy Bogu!
Nie ma wolności bez miłości.
Człowiek jest powołany do wolności. Wam wszystkim, którzy mnie teraz słuchacie, mówię: pełnia i doskonałość tej wolności ma jedno imię – Jezus Chrystus.
Chrystus jest naszym Zbawicielem, jest naszą wolnością.
Módlmy się za nas samych, za ludzi na całym świecie, byśmy potrafili odpowiadać na wezwanie Ojca Świętego Ja-na Pawła II oraz z radością i odwagą głosić Jego przesłanie o pokoju, miłości i wolności.
 
CZĘŚĆ III – BOLESNA
wersja pierwsza


Tajemnica pierwsza – Modlitwa Pana Jezusa w Ogrojcu
Jezu, choć nasze modlitwy nie są tak doskonałe jak Twoja w Ogrojcu, to jednak mamy świadomość Twojego miłosier-dzia i z ufnością pragniemy polecać Ci wszystkich uzależ-nionych od alkoholu. Prosimy, aby dzięki Twojej łasce mieli siłę do walki ze swoją słabością i znaleźli drogę do wyjścia z nałogu.

Tajemnica druga – Ubiczowanie Pana Jezusa
Jezu, Ty dla naszego zbawienia potrafiłeś znieść najo-krutniejsze męki, bo wiedziałeś, że cierpisz za nas dla wiel-kiej sprawy.
Prosimy Cię za cierpiących z powodu pijaństwa bliskich, za rodziny uzależnionych, a szczególnie za dzieci z rodzin alkoholowych, aby nie brakowało im wsparcia, pomocy i życzliwości innych.

Tajemnica trzecia – Cierniem ukoronowanie
Jezu, Ty przyjąłeś na siebie tak wielkie cierpienie, rów-nież nam pozwalasz ofiarować nasze cierpienie za innych.
Prosimy Cię za wszystkich ludzi, którzy podejmują mo-dlitwę w intencji uzależnionych, a szczególnie za członków Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, aby ich post, modlitwa i świadectwo przyniosły oczekiwane owoce.
 
Tajemnica czwarta – Niesienie krzyża
Jezu, rozważając tę tajemnicę czujemy, że Ty, Panie, nie stoisz w miejscu. Krok po kroku mozolnie przesuwasz się naprzód, w ciszy i resztkami sił.
Prosimy Cię za osoby, które potrafiły wyjść z nałogu i ży-ją w trzeźwości, za członków wspólnoty AA i Klubów Abs-tynenckich, aby dzięki Twojej łasce wytrwali na tej drodze i byli przykładem dla innych.

Tajemnica piąta – Ukrzyżowanie Pana Jezusa
To już koniec Twojej ziemskiej drogi. Czekasz jeszcze na śmierć, zostawiając nam swój testament miłości.
Prosimy Cię, Panie, za wszystkich, którzy odeszli z tego świata pod wpływem alkoholu oraz za ofiary wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców, obdarz ich swo-im miłosierdziem i przyjmij do Królestwa Bożego.
 
CZĘŚĆ III – BOLESNA
wersja druga

Tajemnica pierwsza – Modlitwa w Ogrojcu
...Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kie-lich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie... (Mt 26, 39)
Jezu, Synu Maryi Panny, prosimy Cię za członków i kan-dydatów Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, aby ich post i modlitwa były pomocą dla słabych bliźnich i przykładem dla całego społeczeństwa.
Tajemnica druga – Biczowanie
...spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie... (Iz 53, 5)
Jezu, Ucieczko nasza, prosimy Cię za rodziny osób uza-leżnionych, szczególnie za dzieci cierpiące z powodu alkoho-lizmu rodziców, aby dzięki Twojej łasce i pomocy ze strony innych ludzi odnaleźli spokój i radość codziennego życia.
Tajemnica trzecia – Cierniem ukoronowanie
...Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze za-krywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic... (Iz 53, 3)
Jezu, Światłości prawdziwa, prosimy Cię za trwających w nałogach i upadających pod ciężarem grzechów, aby w Tobie znaleźli siłę do walki ze swoimi słabościami i aby ten czas był dla nich czasem nawrócenia i wewnętrznej przemiany.
 
Tajemnica czwarta – Droga Krzyżowa
...jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego sie-bie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje... (Łk 9, 23)
Jezu, Drogo i Życie nasze, prosimy Cię za ludzi, którzy trzeźwieją i znaleźli pomoc w ruchu Anonimowych Alkoho-lików, aby wytrwali na drodze trzeźwości i Tobie oddawali trudy i radości swojego życia.

Tajemnica piąta – Śmierć na Krzyżu
...a Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie... (J 12, 32)
Jezu, Królu chwały, polecamy Ci wszystkich zmarłych z naszych rodzin, zwłaszcza tych, którzy odeszli z tego świa-ta z powodu nadużywania alkoholu lub innych nałogów, przebacz im ich ziemskie przewinienia i przyjmij do swego Królestwa.
 
CZĘŚĆ IV – CHWALEBNA
wersja pierwsza

Tajemnica pierwsza – Zmartwychwstanie Pana Jezusa
Twoje Zmartwychwstanie Chryste jest źródłem nadziei. A nadzieja pokładana w Tobie zawieść nie może. Ta nadzieja pozwoliła wielu ludziom już tutaj powstać ze swoich upad-ków. Ta nadzieja pozwoliła wielu ludziom powstać z nałogu alkoholizmu. Dzisiaj świadczą swoją trzeźwością, że dla Bo-ga nie ma nic niemożliwego. Jezus zniszczył pęta śmierci i może zniszczyć pęta choroby alkoholowej. Panie Jezu, po-lecamy Ci trzeźwiejących alkoholików. Niech Twoje Zmar-twychwstanie będzie dla nich umocnieniem na drodze trzeź-wości.

Tajemnica druga – Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Objawienie zapewnia nas o powtórnym przyjściu Pana Jezusa. Tak jak wstąpił do nieba, tak zstąpi, aby oddzielić owce od kozłów. Zstąpi, by pochwalić tych, którzy Go na-karmili i napoili gdy był w potrzebie. Panie, prosimy Cię w intencji ludzi, którzy pomagają alkoholikom w powstaniu z nałogu. Umocnij ich i bądź im nagrodą w niebie.

Tajemnica trzecia – Zesłanie Ducha Świętego
Duch Święty jest Duchem Prawdy. Poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli – powie Pan Jezus. Prawdziwe wy-zwolenie z nałogu może się dokonać tylko mocą Ducha Świętego. Dlatego wołamy wraz z Ojcem Świętym Janem Pawłem II: "Niech zstąpi Duch Twój, niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi", niech wyrwie Pola-ków z kajdan alkoholizmu i uczyni nasz Naród trzeźwym.

Tajemnica czwarta – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
Pokorne, ciche życie Maryi zostaje uwieńczone zabra-niem do nieba. Bóg zawsze wywyższa pokornych. Prosimy Cię, Panie, w intencji ludzi, którzy pracują nad otrzeźwie-niem naszego Narodu. Niech ich cicha i pokorna praca wyda stokrotny plon. Niech spotkają się z nagrodą, której wzorem jest Wniebowstąpienie Maryi. Polecamy Ci, Panie, wszystkie ruchy trzeźwościowe i tych, którzy w nich pełnią jakąkol-wiek posługę.
Tajemnica piąta – Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny
Zanim nastąpiła korona chwały, było doświadczenie mie-cza boleści. Paschalna droga Jezusa zrealizowała się w życiu Maryi. Paschalna droga Jezusa zawsze jest zwycięska i uko-ronowana nagrodą. Pozwól nam, Panie, dobrze wykorzystać to doświadczenie, jakim jest alkoholizm Polaków, do więk-szego miłowania Ciebie i Twojego Ojca.
 
CZĘŚĆ IV – CHWALEBNA
wersja druga

Tajemnica pierwsza – Zmartwychwstanie Pana Jezusa
Apostołowie nie od razu uwierzyli w to, że Jezus żyje. Potrzeba było cudownych interwencji. Potrzeba było spotkań Zmartwychwstałego z uczniami. Potrzeba było wspólnie przeżytych posiłków, aby umocnić ich wiarę. Potrzeba było czasu.
Wychodzenie z nałogu to nie tylko odstawienie alkoholu czy narkotyku. To mozolny, pracochłonny proces zmian i naprawiania tego, co się zniszczyło przez uzależnienie. Po-trzeba wielu godzin terapii, spotkań we wspólnocie, uczenia się prostych zachowań. Potrzeba wysiłku, aby wrócić do normalnego życia. Potrzeba nieraz długiego czasu, aby wró-cić do Boga, pojednać się z Nim, wyspowiadać się.
Módlmy się za te osoby, które podjęły wysiłek zmian w życiu, aby wytrwały w swoich postanowieniach i w pracy nad sobą.

Tajemnica druga – Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Jezus wstępuje do nieba, ale zanim to uczynił, pozostawił obietnicę: „Oto Ja jestem z wami, aż do skończenia świata”. Obecność Jezusa realizuje się na kilka sposobów. Jezus jest obecny w swoim słowie – Piśmie świętym. Jezus jest obecny w Sakramentach, zwłaszcza w Eucharystii. Jezus jest obecny w drugim człowieku: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, Mnieście uczynili”. Czasem trudno jest dostrzec obecność Jezusa w drugim człowieku. Zwłaszcza wtedy, gdy jest uzależniony, gdy do-puszcza się zła, przemocy. Gdy jest pijany lub pod wpływem narkotyku. Jezus nie akceptuje zła, ale akceptuje człowieka. Nawet wówczas, gdy dopuszcza się grzechu. Jezus wzywa do nawrócenia, aby wszyscy, również nierządnice i pijacy, znaleźli się w Jego Królestwie.
Módlmy się za rodziny alkoholików, aby nie zgadzając się ze złem, nie przekreślały człowieka. Aby potrafiły od-krywać obecność Boga w swoich uzależnionych bliźnich.

Tajemnica trzecia – Zesłanie Ducha Świętego
Mówili różnymi językami, tak że wszyscy mogli ich zro-zumieć. Duch Święty jest duchem zrozumienia, dialogu, jed-ności, klarownej mowy. Duch Święty jest Duchem Prawdy. Człowiek uzależniony nie rozumie siebie. Alkoholik nie jest rozumiany przez bliźnich. Osoba uzależniona ma pijane my-ślenie. Świat i życie są nierealnie zaćmione, zniekształcone, nierealne. Trzeźwienie domaga się popatrzenia na swoje ży-cie w prawdzie. Domaga się zrozumienia innych, domaga się pojednania z bliźnimi. Nie jest to łatwe. Potrzeba mocy Du-cha Świętego, aby wejść na drogę trzeźwienia i przemiany życia.
Módlmy się o moc Ducha Świętego dla wszystkich, któ-rzy chcą trzeźwieć.

Tajemnica czwarta – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglą-dać będą”. Serce Maryi jest niepokalane – najczystsze, dlatego Ona pierwsza dostąpiła oglądania Boga. Oczyszczenie serca dokonuje się w Sakramencie Pojednania. Sakrament Pojednania domaga się prawdziwego nawrócenia. Szczerego żalu i mocnego postanowienia poprawy. Wielu ludzi spowia-da się z nadużywania alkoholu. Wielu alkoholików i pijaków przystępuje do Spowiedzi na święta, bo tak nakazuje oby-czaj. Niestety najczęściej nie ma w nich prawdziwego na-wrócenia. Nie ma zdecydowanej woli zerwania ze złem. Nie ma zadośćuczynienia i naprawienia krzywd. Nie ma oczysz-czenia serca. Taka spowiedź nie przynosi przebaczenia grze-chów. Nie daje oczyszczenia serca. Nie otwiera drogi do oglądania Boga.
Módlmy się w tej tajemnicy o łaskę prawdziwego nawró-cenia dla wszystkich pijaków, kierowców, którzy jeżdżą sa-mochodami po spożyciu alkoholu, za wszystkich handlują-cych alkoholem. Za tych, którzy pod wpływem alkoholu do-puścili się jakichkolwiek grzechów.
Tajemnica piąta – Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową nieba i ziemi
Maryja doświadcza chwały. Została wybrana przez Boga, ale także najpełniej i najdoskonalej odpowiedziała na Boży plan i powołanie. Do końca umiłowała Boga i ludzi. Na koń-cu będziemy sądzeni z miłości. Jezus mówi: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść. Byłem spragniony, a daliście Mi pić. By-łem nagi, a przyodzialiście Mnie...”. Największym przykaza-niem Jezusa jest przykazanie miłości. Trzeba się uczyć miło-ści. Mozolnie, ofiarnie spełniać uczynki miłości. „Nie miłuj-cie słowem i językiem, ale czynem i prawdą”. Abstynencja w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka jest czynem miłości.
Przez abstynencję podjętą w intencji ludzi zniewolonych wzrasta miłość w sercach osób, które rezygnują z alkoholu. Jezus obiecuje, że nawet szklanka wody podana z miłości bliźniemu nie pozostanie bez nagrody. Ten czyn miłości, ja-kim jest abstynencja w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka, też nie pozostanie bez nagrody.
Módlmy się, aby jak najwięcej osób podjęło dzieło Kru-cjaty i podjęło abstynencję z miłości do braci uzależnionych od alkoholu.

 Wprowadzenie do liturgii:
Od kilku dni w naszej wspólnocie parafialnej modlimy się o łaskę wolności dla ludzi uzależnionych. Naszej modlitwie towarzyszy krzyż Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Jezus najpełniej objawia swoją wolność, gdy oddaje za nas swoje życie na krzyżu. Jak sam powie, nikt Mu nie zabiera życia, On sam je daje. Wierzymy, że wolność jest darem danym przez Jezusa. I ten jest prawdziwie wolny, kto swoje życie odda całkowicie Bogu. W naszej modlitwie Bogu chcemy powierzyć siebie, którzy doświadczamy zniewolenia różnymi grzechami. Bogu chcemy oddać tych wszystkich naszych braci i siostry, którzy są zniewoleni nałogami: alkoholizmem, narkomanią, erotomanią, hazardem. Abyśmy mogli godnie to uczynić i godnie uczestniczyć w tej Eucharystii, przeprośmy Boga za nasze grzechy.


Myśli do kazania: (Jacek Stojanowski z portalu in-ternetowego www.katolik.pl)
"Nie chcę iść za Jezusem, chcę być wolny. Zasady, jakie narzuca religia, ograniczają człowieka. Ja jestem zbyt nieza-leżny, żeby 'kręciło' mnie życie blisko Boga." Takie i podob-ne opinie często słyszę, kiedy zaczynam z kimś rozmawiać o Jezusie. Wywołują one mój gwałtowny sprzeciw! Bo Je-zus, właśnie Jezus, jest dla mnie najlepszym przykładem człowieka wolnego! W pełni wolnego! Jean Vanier, który wspaniale rozwinął zagadnienie wolności Chrystusa w książ-ce "Zranione ciało", napisał nawet, że Zbawiciel jest "skan-dalicznie wolny". Wydaje Ci się to dziwne? Ale dlaczego?
Przecież Jezus w najmniejszym stopniu nie czuje się zniewolony kulturą, z której się wywodzi. Wiele razy uka-zywał obłudę narodu żydowskiego i jego arcykapłanów, na-rażając się przy tym na gniew i wrogość. Jezus nie boi się tego, co pomyślą o Nim inni. On jest przede wszystkim wierny samemu sobie, swoim przekonaniom.
Chrystus jest absolutnie wolny od wszelkich żądz posia-dania bogactw doczesnych, które przecież częściej zniewala-ją niż wyzwalają. Nie przyjmuje bogactw od szatana w za-mian za oddanie mu pokłonu. Jezusowi nie zależy na przy-podobaniu się możnym tego świata. Nie przymila się do bo-gatych, nie poklepuje ich po plecach, chociaż mógłby się w ten sposób nieźle "ustawić", mógłby zdobyć znajomości, "plecy", które zawsze mogą się przydać. Chrystus mówi twardo: "Biada Wam, bogacze", "Błogosławieni ubodzy".
Jezus jest Królem. Ma wielką władzę. Swoją nauką i dzia-łalnością zdobył też ogromną popularność. Tysiące ludzi poważa Go za to co mówi i za to co robi. Chrystus nie wyko-rzystuje jednak tego dla budowania ziemskiej potęgi, nie pragnie coraz większej władzy. Wpływy, jakie zdobył, nie są dla Niego dobrą okazją do powiększania majątku.
Chrystus bez skrępowania rozmawia z kobietą samarytań-ską, uzdrawia w dniu szabatu, przyjmuje zaproszenie Zache-usza, znienawidzonego poborcy podatków, dotyka trędowa-tego, przebywa z wyrzutkami społecznymi. Nie obchodzi Go jak na to zareagują inni. Nie obchodzi Go jak wielkie grze-chy mają na sumieniu Samarytanka, Zacheusz czy trędowaty. Potrzebują ratunku i mogą być pewni, że Jezus nie odwróci się od nich. Potrzebują wsparcia, dobrego słowa, potrzebują uzdrowienia i Jezus im pomaga, nie bacząc na to co powie-dzą inni. Chrystus nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych. Swojej nauki nie kieruje do jednej grupy politycznej, spo-łecznej, narodowej czy religijnej. On jest ponad wszelkimi podziałami. Dobrą Nowinę niesie wszystkim, bez żadnego wyjątku.
Jezus mówi o rzeczach trudnych i nie zawsze znajduje zrozumienie. Głosi na przykład, że Jego ciało i krew są prawdziwym pokarmem. Wielu ludzi słysząc tą trudną do pojęcia naukę odwraca się od Zbawiciela. Ale On nie wyco-fuje się z tego co powiedział. Jest do końca wierny nauce, którą ma przekazać ludziom. Nie zmienia jej, gdy tłumy lub arcykapłani występują przeciwko Niemu. Nie zmienia jej na-wet wtedy, gdy wie, że taka postawa zaprowadzi Go na krzyż.
Ile razy ja unikam kontaktów z kimś, bo nie zdobył on sympatii większości, boję się komuś pomóc, bo parę wpły-wowych osób nie za bardzo tego kogoś poważa. Ile razy nie ujawniam swoich prawdziwych poglądów, bo boję się co pomyślą sobie o mnie inni, boję się, że przykleją mi łatkę dziwaka czy fanatyka. Ile razy mówię ludziom nie to co my-ślę, ale to co oni chcą usłyszeć, bo tak jest wygodniej, bo może przyniesie mi to jakieś korzyści. Ile razy patrzę na człowieka przez pryzmat tego jak jest ubrany, gdzie mieszka, na jakim stanowisku pracuje, kim są jego rodzice, jakie jest jego wyznanie, co mówią o nim inni. Ile razy zniewalają mnie opinie innych czy też moje własne uprzedzenia.
Zdaję sobie z tego sprawę i chcę nad tym pracować. I wiem, że tylko od Jezusa nauczę się, jak wyzwolić się od wszelkich uprzedzeń i ograniczeń. Nauczę się być wolnym człowiekiem.


Myśli do kazania (dla młodzieży – ks. Łukasz Piórkowski)
Bracia i Siostry! Krzyż Chrystusa odpowiada nam na py-tanie, po czym poznać prawdziwego Boga. Aby to lepiej zro-zumieć, wyobraźmy sobie takie sytuacje. Kraków jest zagro-żony przez niebezpiecznego psychopatę. Ale spokojna gło-wa, do akcji wkracza uzbrojony po zęby Jerzy Kiler. Życie zakładników zależy od decyzji ogarniętych furią zabijania terrorystów. Tylko bez paniki, Sylwester Stallone, Wesli Snaips już są na miejscu. W pilnie strzeżonej piwnicy znaj-duje się przerażona kobieta, zdesperowana, że nie ma dla niej żadnego ratunku. Nie bójmy się, zza drzwi rozlega się zna-jomy głos wybawiciela: nazywam się Bond, James Bond.
To jest fikcja, którą karmimy się kilka godzin dziennie. Po czym poznać prawdziwego Boga? Nie musi się popisy-wać, jest bardzo pokorny i konkretny. Bardzo bliski człowie-kowi. Jest Bogiem, który nas kocha. Jemu na nas zależy. Ale nie oszukujmy się. By spotkać żywego Boga nie wystarczy odbębnić niedzielną Mszę świętą. Nasze modlitwy, Msze święte bardzo często są wszystkim, tylko nie spotkaniem z Bogiem, który nas kocha. Eucharystie odbywają się według schematu: przyjść, wstać, klęknąć, usiąść, podejść, połknąć i wyjść. Tymczasem Jezus przychodzi jak orzeł – pełnia ży-cia, jak Baranek – usposobienie łagodności. Przychodzi i wzy-wa nas do miłości wzajemnej, do przebaczenia, wzywa nas do wiary. To wezwanie obowiązuje nas nie dlatego, że Bóg tak chce, ale dlatego, iż taki jest. Prawdziwe uzasadnienie wszystkich przykazań chrześcijańskich jest właśnie w tym, że Bóg jest taki. Bardzo często zdesperowani rodzice mówią do swoich dzieci: Zrób to, bo ja tak mówię. Tymczasem Bóg w ten sposób nigdy nie działa. On mówi: zrób to, bo Ja taki jestem. Jak zrobisz to, co ci proponuję, to Mnie spotkasz.
Jezus, dziś poprzez swój Krzyż, daje nam receptę, poka-zuje jak zwyciężać w Bożym Stylu. A jaki jest ten styl Jezusa – kochać do końca, dać całego siebie bez granic. Uwierzyć w Niego i Go naśladować. Krzyż Jezusa przedstawia nam zasadę Królestwa Bożego: zrezygnuj ze swoich praw, wygo-dy, spokoju, ciepłego zakątka, a dane ci będą jeszcze większe przywileje u Boga. Głodnego nakarm, daj pić spragnionemu, przybysza przyjmij, nagiego przyodziej, a chorego odwiedź. Może ktoś w naszym Kościele myśli, że jest to niemożliwe. Niby to prawda, ale to jest za idealne. To się tak łatwo mówi. Kto tak dziś postępuje. W pracy? W szkole? Na egzaminach? Nie te czasy. Po za tym świat wymaga, abym walczył o swo-je, za wszelką cenę, żyjąc tak nic nie osiągnę, nic nie zdobę-dę. W oczach świata takie postępowanie uchodzi za niedo-skonałe, niemodne. Lecz takie niedoskonałości posiada Je-zus. Proszę, zobaczmy te, zdaniem świata, niedoskonałości Chrystusa.
Pierwsza niedoskonałość Jezusa miłosiernego. Nie ma On dobrej pamięci. Konając na krzyżu, Jezus usłyszał głos zło-czyńcy: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Gdybym to ja był na Jego miejscu, odpowiedział-bym: Wspomnę, ale twoje zbrodnie muszą być ukarane. Tymczasem Jezus mu odpowiada: Dziś ze Mną będziesz w raju. On grzechy otacza łaską przebaczenia.
Druga niedoskonałość Jezusa. Nie zna matematyki. Gdy-by Jezus miał dziś zdawać egzamin z matematyki, to by go oblał z kretesem. Dowodzi tego przypowieść o zaginionej owcy. Pewien pasterz miał sto owiec. Jedna z nich ginie, a on bez wahania idzie jej szukać zostawiając pozostałe. Jeden równa się dziewięćdziesiąt dziewięć. Któż mógłby to zaak-ceptować, ale Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie.
Dalej Jezus nie zna się na reklamie. Ten, kto prowadzi kampanię reklamową albo startuje w wyborach, przygotowu-je dokładny program zawierający wiele obietnic. W przypad-ku Jezusa nie ma niczego podobnego. Swoim Apostołom nie zapewnia ani mieszkania, ani wyżywienia, ani wysokich za-robków, jedynie możliwość stania się świętym, by osiągnąć Niebo.
Czwarta niedoskonałość. Nasz Zbawiciel nie zna się ani na finansach, ani na ekonomii. Przypomnijmy sobie przypo-wieść o gospodarzu winnicy, który najmuje robotników do pracy o różnych godzinach dnia i wszystkim wypłaca tyle samo. Nawet tym, którzy pracowali tylko godzinę. Jeśli Jezus zostałby mianowany kierownikiem spółki, czy dyrektorem przedsiębiorstwa, instytucje te musiałyby ogłosić upadłość. Jak można zapłacić tyle samo temu kto pracę rozpoczął o 5-ej rano i temu kto pracował od 15 do 16. Czy Jezus pomylił się robiąc rachunki? Nie, uczynił to umyślnie, ponieważ kocha.
Dlaczego Jezus ma te niedoskonałości? Ponieważ jest Mi-łością. Prawdziwa miłość nie mierzy, nie wznosi barier, nie kalkuluje, nie stawia warunków. Krzyż staje się wartością, kiedy nie gubi tej najważniejszej relacji. Pójdę do Ojca i po-wiem Mu gdzie się znalazłem. A przecież poprzez Krzyż Bóg pochyla się nad każdym cierpieniem, każdym nieszczęściem, uzależnieniem, a ten, nad którym pochyla się Jezus, nie czuje się upokorzony, czuje się odnaleziony i dowartościowany.
Wierzymy w Boga, dla którego jesteśmy ważni i cenni. W Boga, który pierwszy wychodzi nam na spotkanie. Gdyby całe życie Jezusa, Jego nauczanie, śmierć na Krzyżu, zmar-twychwstanie, umieścić na jednym obrazie, to napis pod nim mógłby brzmieć: To mam na myśli człowieku, gdy mówię, że Cię kocham, że jestem po Twojej stronie.

Kazanie, wersja trzecia:
Przechodząc obok wielu miejsc natknąć się można na krzyże. Są różne: drewniane albo metalowe, pomalowane i zardzewiałe. Stoją na rozdrożach, na szczytach gór, wiszą w kościołach i na ścianach wielu naszych mieszkań czy miejsc pracy. Ale nosimy je także wewnątrz naszych serc. I to te właśnie są najcięższe do uniesienia.
Na wzgórzu Golgoty stanęły trzy krzyże. Na każdym z nich zawisł człowiek. Każdy z nich cierpiał. Jakże jednak inna jest wymowa i sens cierpienia każdego z nich.
Jak zapisał święty Łukasz w swojej Ewangelii, jeden z wiszących na krzyżu razem z Jezusem „bluźnił Mu mó-wiąc: ‘Czy Ty nie jesteś Chrystusem? Wybaw siebie i nas’”. Ten łotr przeżywał swój krzyż w buncie, w odrzuceniu Boga. Jego cierpienie było bezsensowne. Nic nie zmieniało, nic nie wnosiło. Było tylko jakimś tragicznym krzykiem rozpaczy. Taki charakter ma cierpienie alkoholika, który mimo utraty wielu wartości ze swego życia, mimo utraty rodziny, pracy, zdrowia nic nie robi ze swoją chorobą. W swoim uzależnie-niu często dopuszcza się bluźnierstwa wobec Boga. Bardzo często jest źródłem cierpienia innych ludzi.
Drugi z wiszących razem z Jezusem łotrów uznaje swoją winę, zwraca się w pokorze do Jezusa: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa”. Cierpienie i krzyż tego łotra przyczyniło się do jego nawrócenia i przemiany. Krzyż, który go dotknął, spowodował przemianę jego myśle-nia i oceny całej sytuacji. Można to porównać do życia czło-wieka uzależnionego, który doświadczając krzyża związane-go z piciem czy innym uzależnieniem, zwraca się do Boga i podejmuje wysiłek nawrócenia. I wreszcie krzyż i cierpienie Jezusa. Podjęte dobrowolnie jako ofiara przebłagalna za nasze grzechy. Krzyż Jezusa jest owocem Jego miłości do ludzi. Ten krzyż jest również zna-kiem największej wolności. Sługa Boży Jan Paweł II napisał w Encyklice Veritatis Splendor: „Jezus objawia ponadto – i to samym swoim życiem, a nie tylko słowami – że wolność urzeczywistnia się przez miłość, to znaczy przez dar z siebie. Ten, który mówi: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15, 13), do-browolnie idzie na mękę (por. Mt 26, 46) i posłuszny Ojcu oddaje na krzyżu życie za wszystkich ludzi (por. Flp 2, 6-11). Tak więc kontemplacja Jezusa ukrzyżowanego to główna droga, którą Kościół musi podążać każdego dnia, jeśli pra-gnie w pełni zrozumieć, czym jest wolność: darem z siebie w służbie Bogu i braciom. Zaś komunia z Chrystusem ukrzy-żowanym i zmartwychwstałym jest niewyczerpanym źró-dłem, z którego Kościół nieustannie czerpie, aby żyć w wol-ności, składać siebie w darze i służyć”.
Chrześcijanin wpatrzony w Chrystusa musi nieść krzyż. Z jednej strony jest to krzyż pokornego poddania się wszyst-kim cierpieniom, którym po ludzku nie możemy zaradzić, których nie można zmienić. A z drugiej strony winien to być krzyż podejmowany z miłości do drugiego człowieka.
Wpatrując się w Jezusa wiszącego na krzyżu, objawiają-cego tam swoją miłość i wolność, członkowie Krucjaty po-dejmują krzyż – ofiarę jaką jest post polegający na całkowitej rezygnacji z alkoholu.
W naszej wspólnocie parafialnej są ludzie, którzy są alko-holikami. Często nie wiemy jak im pomóc. Ale możemy pod-jąć sugestię Jezusa, który mówi: „Ten rodzaj duchów można wyrzucić tylko modlitwą i postem”. Podejmijmy z ufnością i wiarą takie wyrzeczenie i modlitwę za ludzi uzależnionych z naszych rodzin i z naszej parafii. Błagajmy w ten sposób dla nich o łaskę wyzwolenia.
(Informacje, gdzie można wziąć deklaracje i w jaki spo-sób można je składać)

Modlitwa wiernych
1. Ojcze, oddajemy Ci Kościół – Mistyczne Ciało Two-jego Syna, niech wszyscy, którzy przez chrzest zostali weń wszczepieni, postępują w sposób godny powoła-nia, jakim zostali obdarowani. Ciebie prosimy...
2. Ojcze, oddajemy Ci wszystkich ludzi – owoc Twojej miłości. Spraw, aby przeżywali swoją doczesną piel-grzymkę do Twego domu w prawdziwym pokoju po-szukując jedynie Twojej woli. Ciebie prosimy...
3. Ojcze, oddajemy Ci całą naszą Ojczyznę i błagamy, aby wszyscy, którzy żyją na polskiej ziemi, troszczyli się o rozwój ewangelicznych wartości w swoich ser-cach. Szczególnie wołamy o prawdę, uczciwość i trzeźwość. Ciebie prosimy...
4. Ojcze, oddajemy Ci ludzi młodych – dzieci, młodzież, chłopców i dziewczęta. Spraw, aby dążyli do wielkich wartości. Niech szukają w życiu piękna, ewangelicznej miłości i wolności. Niech będą świętymi. Niech nie ule-gają złu. Niech nie popadają w nałogi. Ciebie prosimy...
5. Ojcze, oddajemy Ci dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i błagamy, aby było narzędziem dla rato-wania ludzi zniewolonych nałogami. Ciebie prosimy...
6. Ojcze, polecamy Ci naszą wspólnotę parafialną i bła-gamy o obfite owoce naszego czuwania przy krzyżu. Ciebie prosimy...
7. Ojcze, zawierzamy Ci nas tutaj zgromadzonych. Pro-wadź nas jedyną drogą, jaką jest Jezus. Ciebie prosimy...

Procesja z darami
(Jeżeli są osoby, które chcą złożyć deklaracje Krucjaty, to mogą to uczynić podczas procesji z darami)

Adoracja krzyża
1. Pieśń – „Krzyżu Chrystusa bądźże pochwalony”
2. Krzyż jest źródłem mego zbawienia, Jezus obmył mnie swoją Krwią. On uleczy moje zranienia, krzyż Jezusa na-dzieją mą. Me szaty jaśnieją jak śnieg, obmyła je Baranka Krew, Ona gładzi wszelki grzech.
3. „Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu” (J 8, 34). „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień” (J 8, 7). „Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (Rz 3, 23). Te słowa Pisma św. przy-pominają nam o naszej grzeszności. Nikt z nas nie może powiedzieć o sobie: jestem bez grzechu. Każdy z nas jest uwikłany w wielorakie zło. Nosimy w sobie pychę, za-zdrość, gniew, chciwość, nieczystość. Nosimy w sobie egoizm i niechęć do ludzi, pielęgnujemy doznane urazy. Oddajemy się duchowemu lenistwu, nie szukamy w życiu Boga, a jeżeli nawet słuchamy Jego słowa, to nie wypeł-niamy go lub poddajemy w wątpliwość. „Nieszczęsny ja człowiek – powie św. Paweł – któż mnie wyzwoli z ciała, co wiedzie ku tej śmierci” (Rz 7, 24). Słowo Boże jest Dobrą Nowiną. W nim słyszymy o naszym zbawieniu, które dokonuje się przez krzyż Jezusa. Jezus, gdy był krzyżowany, modli się: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. A gdy umarł, jeden z żołnierzy przebił bok Jego i natychmiast wypłynęła krew i woda. W tej wodzie i krwi dokonuje się obmycie z naszych grzechów. Doko-nuje się nasze zbawienie. „Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, nad śnieg wybieleją”. Jezus gładzi wszelki grzech, gdy ktoś z żalem i pokorą zwraca się ku Niemu. Dlatego w pokornej modlitwie wołajmy do Ukrzyżowa-nego Jezusa, powtarzając:
Przepuść, Panie, przepuść ludowi swojemu i nie bądź na nas zagniewany na wieki
a) Wybacz nam, Panie, brak wiary, nieufność Two-jemu słowu. Wybacz, że tak często żyjemy we-dług swoich planów, a nie według Twojej woli
b) Wybacz nam, Panie, brak miłości, egoizm, który zamyka nas na potrzeby braci i sprawia, że za-mykamy drzwi swoich serc przed Tobą
c) Wybacz nam, Panie, brak nadziei, krótko-wzroczność, patrzenie tylko na doczesność bez oglądania się na wieczność i lekceważenie Kró-lestwa Twojego
d) Wybacz nam, Panie, egoizm polegający na szu-kaniu przyjemności, które często prowadzą do uzależnień
e) Wybacz nam, Panie, pogardę okazywaną innym ludziom, zwłaszcza biednym, zniewolonym al-koholem czy narkotykami
f) Wybacz nam, Panie, obojętność wobec potrzeb naszych bliźnich, rodziny, sąsiadów, znajomych w pracy
g) Wybacz nam, Panie, wszystkie nasze grzechy
4. Pieśń – „Zbawienie przyszło przez krzyż”
5. Krzyż jest drogą mego zbawienia, każde cierpienie oczyszcza mnie. Trudność w drodze, upokorzenie błogo-sławieństwem w krzyżu jest. Odważnie więc śpiewam tę pieśń, znam drogę, bym wolnym mógł być: Trzeba umrzeć aby żyć, trzeba życie dać.
6. Doświadczyć zbawienia przez krzyż, doświadczyć Boże-go przebaczenia to znaczy wejść na drogę przyjaźni z Je-zusem, na drogę naśladowania Jezusa. „Jeżeli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. „Kto nie bierze swe-go krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien”. „Kto straci swoje życie z mego powodu, ten je zachowa”. Krzyż Jezusa jest drzewem życia. Krocząc w naszym ży-ciu za Jezusem wchodzimy w doświadczenie krzyża. Krzyż w naszym życiu przybiera różną postać. Może to być krzyż choroby, odrzucenia, niezrozumienia, krzyż biedy materialnej. Może to być krzyż wierności ideałom, krzyż związany ze służbą bliźniemu. Krzyż niejedną ma postać. Każdy z nich przeżywany w jedności z Ukrzyżo-wanym Jezusem zbliża mnie do pełnego zjednoczenia z Bogiem. Tylko przez krzyż możemy wejść do chwały zmartwychwstania. Wołajmy zatem powtarzając słowa:
Bądź naszą mocą
a) O Krzyżu święty, drzewo życia
b) O Krzyżu święty, zbawienie nasze
c) O Krzyżu święty, umocnienie w cierpieniu
d) O Krzyżu święty, drogo miłości
e) O Krzyżu święty, chwało męczenników
f) O Krzyżu święty, nadziejo grzeszników
g) O Krzyżu święty, znaku naszej wiary
h) O Krzyżu święty, znaku uczniów Jezusa
i) O Krzyżu święty, źródło błogosławieństwa
7. Pieśń – „W krzyżu cierpienie”
8. Krzyż jest znakiem mego zbawienia, miłość Boża roz-świetla świat. Tą miłością pragnę świecić, swoje życie w ofierze dać. Chcę milczeć, gdy spotka mnie zło i w ser-cu Jezusa się skryć. Chcę miłością w świecie być, chcę miłością być.
9. Krzyż jest znakiem miłości i wolności. Jezus oddając swoje życie za nasze grzechy objawia pełnię miłości, a czyniąc to dobrowolnie objawia swoją wolność. Swoją miłość i wolność uobecnia każdego dnia podczas Eucha-rystii, gdy poprzez posługę kapłana wydaje swoje Ciało i przelewa swoją Krew za nas. Podjęcie ofiary, umartwie-nia, postu, krzyża z uwagi na dobro bliźniego jest miło-ścią i wolnością. Podjęcie abstynencji od alkoholu, aby wypraszać dla alkoholików łaskę trzeźwości, jest drogą do miłości i wolności. Członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka podejmując krzyż abstynencji i błagając Boga o wolność dla uzależnionych sami doświadczają wyzwo-lenia i większej miłości. Wpatrując się z krzyż Krucjaty wołajmy do Jezusa:
a) O wyzwolenie z nałogu dla uzależnionych. Cie-bie prosimy...
b) O radość i pokój w rodzinach alkoholików
c) O nowych członków Krucjaty Wyzwolenia Czło-wieka
d) O trzeźwość dla całego naszego narodu
e) O trzeźwość dla naszej parafii
f) O trzeźwość dla członków naszych rodzin
g) O obfite owoce naszej modlitwy
10. Ojcze nasz.
11. Błogosławieństwo krzyżem
12. Pieśń – „Serce wielkie nam daj

DROGA KRZYŻOWA
wersja pierwsza

 r
Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany
Piłat wiedział, że Jezus jest niewinny. Wiedział, że fary-zeusze wydali Go przez zawiść. Próbował ocalić Jezusa. Uciekł się do takiego środka jak ubiczowanie licząc na to, że wzbudzi litość w sercach zgromadzonego tłumu. Przeliczył się. W obawie przed tłumem, w obawie przed cesarzem rzymskim wydaje niesprawiedliwy wyrok.
Jezu, przychodzimy do Ciebie ze swoim lękiem. Czło-wiek obawia się o przyszłość, obawia się krytycznych ocen, obawia się bycia innym. Boi się całkowitego zawierzenia, boi się utracić życie dla Boga. Lęk sprawia, że kłamiemy, lęk sprawia, że robimy coś, z czym wewnętrznie się nie zgadza-my, lęk sprawia, że popełniamy grzechy i zdradzamy Jezusa skazując Go na śmierć. Lęk przed trudnościami sprawia, że człowiek sięga po alkohol. Lęk przed wyśmianiem przez ko-legów sprawia, że młody człowiek pije piwo.
Czego się lękam? Jezu, przychodzę do Ciebie ze swoim lękiem. Proszę, abyś dał mi ducha męstwa. Ty także się lęka-łeś w Ogrojcu, ale poszedłeś pełnić wolę Ojca. Daj mi odwa-gę i męstwo, abym potrafił przezwyciężać swoje lęki i abym pełnił Twoją wolę.

Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Jezus wziął krzyż. Wszystkie obrazy, filmy pokazują Je-zusa, który nie broni się przed krzyżem. Przyjmuje go, bierze na swoje ramiona.
Jezu, przychodzimy do Ciebie ze swoim krzyżem. Ten krzyż może przybierać różne kształty. Krzyż choroby, nie-zrozumienia, trzeźwienia, pracy nad sobą. Krzyż samotności, krzyż zniszczonych emocji na skutek współuzależnienia. Krzyż miłości związany z trwaniem przy chorym człowieku. Krzyż konsekwencji naszych grzechów. Krzyż – lękamy się krzyża. Nie chcemy go nieść, a jednak przychodzi nieraz bardzo nieoczekiwanie. Jezus bierze krzyż. Boże, spraw, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić. Dodaj od-wagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić. Są krzyże, które trzeba eliminować. Chory powinien iść do lekarza, uzależ-niony od alkoholu powinien się leczyć. Są jednak krzyże, które trzeba przyjąć.
Jaki jest mój krzyż? Co jest moim ciężarem? Z czym dzi-siaj przychodzę do Jezusa? Jezu, daj mi siłę, abym przyjął ten krzyż życia, który mnie dotyka. Spraw, abym przyjął go tak jak Ty, bez buntu, z pełną akceptacją.


Stacja III – Pan Jezus upada pod krzyżem
Jezus upada, bo jest coraz słabszy. Nieprzespana noc, bi-czowanie, inne tortury, upływ krwi, droga, którą już przebył, sprawiły, że jest coraz słabszy. To doświadczenie wielu lu-dzi. Coraz mniej sił na skutek choroby, przemęczenia, upły-wu lat. Jezus doświadcza słabości ciała. Jest do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu. Oprócz grzechu. My ludzie nosimy w sobie grzech.
Jezu, przychodzimy do Ciebie z naszymi upadkami mo-ralnymi. Przychodzimy do Ciebie ze swoimi grzechami. Je-żeli ktoś mówi, że nie ma grzechu, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. Przychodzimy do Ciebie niosąc w sobie py-chę, zazdrość, nieczystość, nieumiarkowanie, chciwość. Przychodzimy niosąc w sobie nienawiść, niewiarę, rozpacz. Wiemy, że sami nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z grze-chem. Tak wiele postanowień i znowu się nie udało.
Prosimy, abyś Ty dał nam moc do powstania z naszych grzechów i słabości.
Stacja IV – Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Maryja to najbliższa dla Ciebie osoba. Ona dała Ci ciało. Nosiła Cię w swoim łonie. Nosiła na swoich ramionach. Ssa-łeś Jej piersi. Matka. Ona całkowicie oddana Bogu, który dał Jej Ciebie. Znalazłaś się na drodze krzyżowej Syna Bożego, znalazłaś się na drodze krzyżowej swojego dziecka. Twoja miłość do Jezusa jest doskonała. Twoje macierzyństwo jest najpiękniejsze. Ty jesteś wzorem Matki, dziewicy, kobiety.
Panie Jezu, przychodzimy do Ciebie niosąc w sobie nasze rodziny. Każdy z nas wzrastał w jakiejś rodzinie. Mamy krewnych: rodziców, współmałżonków, dzieci, dziadków. Różne są nasze doświadczenia. Jest doświadczenie miłości, dobra, ciepła. Ale może być także doświadczenie zadanego cierpienia, przemocy, molestowania, lęku, złości, może na-wet nienawiści. Tak często te przykre doświadczenia rodzin-ne są związane z alkoholem. Pijący rodzic, współmałżonek, dziecko. Wiele lat mieszkania pod jednym dachem. Wiele konsekwencji i ran związanych z tym faktem.
Jezu, pozwól nam przebaczyć krzywdy. Naucz nas mą-drości w postępowaniu wobec tych członków rodziny, którzy zadali nam ból. Uwolnij od niechęci.

Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Szymon był człowiekiem pracy. Miał rodzinę, żonę, sy-nów Aleksandra i Rufusa. Został przymuszony do niesienia krzyża. Szymon był dobrym człowiekiem. Kochał swoje dzieci, swoją żonę, pracował. Został przymuszony, żeby nieść krzyż Jezusa. To także był dobry czyn, mimo że pod przymusem. Może pojawił się w nim bunt, złość, ale w koń-cu, w ostatecznej ocenie pomógł Zbawicielowi.
Nosimy w sobie grzech, jesteśmy grzeszni. Ale człowiek nie jest gruntownie zepsuty. Czyni wiele dobra w swoim ży-ciu. Panie Jezu, przychodzimy dzisiaj do Ciebie z dobrem, jakie czynimy każdego dnia. Wiele dobra czynimy z własne-go wyboru. Do innego dobra jesteśmy przymuszeni, ale po-zostaje to dobrem. Dziękujemy Ci za każde dobro w naszym życiu. Dziękujemy za dobro, jakiego doświadczyliśmy od Ciebie. Dziękujemy za dobro, jakiego doświadczyliśmy od innych ludzi. Dziękujemy za dobro, które wyświadczyliśmy innym.
Stacja VI – Weronika ociera twarz Jezusowi
Weronika miała chustę. Wykorzystała ją w dobry sposób. Wykorzystała, aby przynieść ulgę Jezusowi. Na jej chuście pozostało odbite oblicze Jezusa. W to oblicze mamy się wpa-trywać. Pomagają nam w tym obrazy. Obraz Jezusa Miło-siernego. Pomaga nam Całun Turyński. Pomagają witraże w świątyniach. Pomaga przede wszystkim Pismo święte. Ono przybliża nam oblicze Jezusa. Kościół zachęca nas do wpa-trywania się w oblicze Jezusa przez medytację nad Pismem świętym.
Pismo święte uczy, że Bóg podarował człowiekowi zie-mię, aby czynił ją sobie poddaną. Świat rzeczy materialnych jest nam potrzebny i jest dobry. Dobre jest też wino jako na-turalny produkt fermentacji owoców winnego krzewu. Z ca-łego świata rzeczy materialnych mamy korzystać w taki spo-sób, by stworzenie oddawało chwałę Bogu, by Bóg był uwielbiony, by człowiek otrzymał odpowiednią pomoc.
Jak korzystam z rzeczy materialnych? Czy używam ich do dobrych celów, na chwałę Boga i do pomocy ludziom? Weronika dobrze użyła swojej chusty. Panie, przychodzimy do Ciebie z tym co posiadamy. Z naszymi mieszkaniami, samochodami, ubraniami, sprzętem audiowizualnym i prosi-my Cię, naucz nas korzystać z nich w taki sposób, aby wzra-stała Twoja chwała i dobro ludzi.


Stacja VII – Pan Jezus drugi raz upada pod krzyżem
Patrząc na Ciebie, Panie, upadającego pod krzyżem do-strzegamy ogromną niesprawiedliwość. Patrząc na cierpienia świata dostrzegamy wielką niesprawiedliwość. Wojny, terro-ryzm, przemoc, handel ludźmi, pornografia, prostytucja, ka-taklizmy, alkoholizm i jego skutki. To wszystko może budzić w sercu wątpliwości w Twoją miłość i Twoją moc. Pojawia się pytanie, dlaczego to wszystko. Ty nie pytałeś dlaczego, powstajesz i idziesz dalej do celu.
Panie Jezu, przychodzimy do Ciebie ze swoimi wątpliwo-ściami, pytaniami, niepewnością. Prosimy o głęboką wiarę w Twoją miłość.

Stacja VIII – Pan Jezus upomina płaczące niewiasty
Na Twojej drodze krzyżowej stają płaczące niewiasty. Wzruszają się, boleją, płaczą, ale niewiele jest z tego pożyt-ku. Upominasz je. Bardziej powinny się zająć swoim po-dwórkiem, swoim życiem, życiem swoich najbliższych, niż opłakiwać Jego rany. Czasem tak łatwo przychodzi wzruszać się na wieść o kataklizmach, cierpieniach innych ludzi. Cza-sem tak łatwo przychodzi zajmowanie się sprawami innych ludzi. Reformujemy świat słowem i językiem, ale nie przy-nosi to żadnego efektu w naszym życiu. Spotykamy codzien-nie wielu ludzi. Czy jest w nas troska o ich dobro, czy przy-padkiem nie marnujemy czasu na plotkowaniu, użalaniu się, obmawianiu innych?
Panie, przychodzimy do Ciebie i przynosimy Ci ludzi, których spotykamy każdego dnia na drogach naszego życia. Prosimy, abyś oczyścił nasze spotkania z ludźmi z niepo-trzebnych słów, gestów. Pozwól nam przebaczyć tym, którzy wyrządzili nam krzywdę. Dotknij łaską tych, których skrzywdziliśmy swoim niewłaściwym postępowaniem.

Stacja IX – Pan Jezus trzeci raz upada pod krzyżem
Trzeci upadek. Najcięższy. Tak trudno wstać. Krzyż wy-daje się być ponad siły. Golgota coraz bliżej, a Ty leżysz w prochu ziemi. Ale właściwie po co wstawać, przecież tam czeka kolejne cierpienie. Tam czeka śmierć. A jednak wsta-jesz i z mozołem kroczysz dalej.
Panie Jezu, tak często ogarnia nas zniechęcenie. Kolejne próby zmian, kolejne próby nakłonienia kogoś do leczenia, kolejne niespełnione obietnice. Żyć się nie chce. Nie ma wia-ry w możliwość zmian. Panie Jezu, przychodzimy do Ciebie ze swoim zniechęceniem, zmęczeniem i prosimy, abyś dał nam siłę do dalszego kroczenia za Tobą, do dalszego krocze-nia drogą dobra, do dalszego kroczenia drogą trzeźwości.

Stacja X – Pan Jezus z szat obnażony
Jezus odarty z szat. Nagie ciało, poranione, pokrwawione, ubiczowane, głowa ukoronowana cierniem. Piłat powiedział o Nim: „Oto człowiek”. Dzisiaj wszyscy, nawet niewierzący, schylają przed Nim głowę. Jeżeli nie wierzą, że jest Bogiem i Zbawicielem, to podziwiają Jego człowieczeństwo: wrażli-wość, wierność, czułość, miłość do człowieka, ofiarność. Je-zus jest wzorem człowieczeństwa. Jezus jest wzorem czło-wieka pięknego. Nie tylko jest wzorem dla innych. Ma świa-domość, że nie popełnił żadnego zła. Mówi: „Kto z was udo-wodni mi grzech”. Jezus ma świadomość swojej godności.
Godność człowieka. Wynika z faktu, że jest dziełem Boga. Godność człowieka wynika z faktu, że Bóg go kocha. Wiel-kość człowieka wynika z faktu, że Bóg stał się człowiekiem solidaryzując się z rodzajem ludzkim. Wielkość człowieka wynika z faktu, że Bóg oddał za nas swoje życie na krzyżu.
Panie, przychodzimy do Ciebie z naszym poczuciem war-tości. Tak często jest ono zaburzone, tak często myślimy źle o sobie. Tak często sami siebie potępiamy. Nie potrafimy sobie przebaczyć, wyrzucamy sobie jakieś grzechy. Może to wynikać z choroby alkoholowej lub ze współuzależnienia. Jak mogłem się uzależnić, dlaczego jestem alkoholikiem, gdybym była lepszą żoną, to mąż by nie pił. Poczucia warto-ści nie buduje się na sobie. Poczucie wartości trzeba budo-wać na Bogu.
Panie, spraw, abyśmy zawsze pamiętali, że każdy z nas jest dla Ciebie skarbem.

Stacja XI – Pan Jezus przybity do krzyża
Ręce i nogi przybijają Ci do krzyża. Nie możesz wyko-nywać żadnych ruchów. Przyjmujesz doświadczenie bezsil-ności wobec przerażającego zła. Bezsilność wobec wolności człowieka, który wybiera zło.
Jezu, tak często jesteśmy bezsilni wobec swoich słabości, alkoholik jest bezsilny wobec alkoholu. Chory jest bezsilny wobec swojej choroby, rodzice są bezsilni wobec postępo-wania swoich dzieci. Bezsilność często powoduje złość, agresję. Bezsilność sprawia, że popadamy w niskie poczucie wartości. Bezsilność czyni nas słabszym, gorszym.
Przychodzę do Ciebie z moją bezsilnością. Pozwól mi do-świadczyć, że bezsilność pokazuje mi moje właściwe miejsce na ziemi – nie jestem Bogiem. Bezsilność pozwala mi zwró-cić się do Ciebie. Moja bezsilność nie przekreśla Twojej mi-łości. Ty jesteś wszechmogący.
Stacja XII – Pan Jezus umiera na krzyżu
Jezu, z wysokości krzyża powierzasz swoją Matkę Janowi. Jan otrzymuje od Ciebie Matkę. Troszczysz się o swoje naj-bliższe osoby. Matka, umiłowany uczeń. Oni są razem z To-bą. Inni uciekli. Nie ma Piotra i innych Apostołów. Jest tłum, żołnierze i faryzeusze. A Ty troszczysz się o najbliższych.
Przychodzę do Ciebie z moją teraźniejszością. Z moimi sprawami. Moją rodziną, moimi problemami. Z moim alko-holizmem, współuzależnieniem. Proszę, daj mi miłość, abym mądrze przeżywał każdy dzień. Pozwól mi z Tobą być. Po-zwól mi być z moimi bliskimi. Pozwól mi właściwie postę-pować w domu i pracy. Daj mi tę wrażliwość, mądrość i siły, abym właściwie postępował.

Stacja XIII – Pan Jezus zdjęty z krzyża
Twoje ciało zdjęte z krzyża. Maryja trzyma Cię w ramio-nach. Co czuła, może zrozumieć ktoś, kto trzymał w swoich ramionach ciało umiłowanej osoby. Ogromne cierpienie.
Każdy z nas doświadcza cierpienia. Cierpienie ma różne imiona. To cierpienie śmierci bliskiej osoby, choroby. Osa-motnienia, niezrozumienia, niesprawiedliwości. To cierpienie starości, odtrącenia, przemocy, alkoholizmu, współuzależ-nienia.
Panie, przychodzę do Ciebie z moim cierpieniem, z lę-kiem przed śmiercią. Ty najlepiej wiesz, co teraz niepokoi moją duszę. Ty wiesz co jest we mnie. Kocham Cię i proszę, daj mi siłę, abym niósł swój krzyż.
Stacja XIV – Pan Jezus złożony do grobu
Jezu, Twoje ciało zostało złożone do grobu. Ciała milio-nów ludzi zostały złożone do grobów. Niektóre ciała zostały spalone. Inne zginęły w głębinach oceanów. Świat jest jedną wielką mogiłą. Wszędzie można znaleźć ślady ludzkich ko-ści. Wśród tych, którzy odeszli, są moi bliscy.
Jezu, Ty zmartwychwstałeś i obiecałeś, że wszyscy będą ożywieni. Przychodzę do Ciebie z ludźmi, którzy odeszli. Być może niektórzy zginęli w tragiczny sposób. Proszę, daj im wieczne odpoczywanie, a nam głęboką wiarę w zmar-twychwstanie ciał.

 


DROGA KRZYŻOWA
wersja druga
(wygłoszona przez kardynała Karola Wojtyłę podczas rekolekcji dla papieża Pawła VI – „Znak, któremu sprzeciwiać się będą”)

Stacja I – Pan Jezus na śmierć skazany
Wyrok Piłata został wydany pod naciskiem arcykapła-nów i tłumu. Wyrok śmierci przez ukrzyżowanie miał za-spokoić ich żądanie, miał być odpowiedzią na wołania: „ukrzyżuj Go, ukrzyżuj!”. Namiestnik rzymski odciął się w swoim poczuciu od tego wyroku umywając ręce, podob-nie jak się odciął uprzednio od słów Chrystusa, w których Królestwo Boże utożsamia On z prawdą, z dawaniem świadectwa prawdzie. I w jednym i w drugim wypadku Pi-łat usiłował zachować niezależność, stając niejako ‘na bo-ku’, ale były to tylko pozory. Zarówno ten krzyż, na który skazał Jezusa z Nazaretu, jak i prawda Jego Królestwa, przeszła – musiała przejść – przez sam rdzeń ludzkiego je-stestwa rzymskiego namiestnika. Taka była i taka jest rze-czywistość, od której nie można usunąć się na bok, zejść na margines. A to, że Jezus, Syn Boży, był pytany o swoje Królestwo, że był za nie sądzony przez człowieka, że był za nie skazany na śmierć – to wszystko stanowi początek osta-tecznego świadectwa o Bogu, który umiłował świat. Staje-my wobec tego świadectwa... i wiemy, że nie wolno nam umywać rąk.

Stacja II – Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Rozpoczyna się egzekucja, czyli wykonanie wyroku. Ska-zanego na ukrzyżowanie Jezusa trzeba obarczyć krzyżem, podobnie jak dwóch innych skazańców, którzy mają być ob-jęci tą samą egzekucją. „Policzony został pomiędzy prze-stępców”. Podchodzi więc, aby stanąć pod krzyżem, mając całe ciało straszliwie poszarpane i pokaleczone, ociekając krwią na twarzy spod cierniowej korony. „Oto człowiek”. Ecce Homo. Jest w Nim cała prawda o ‘Synu Człowieczym’ wypowiedziana przez proroków, prawda o ‘Słudze Jahwe’ zapowiedziana przez Izajasza: „Zdruzgotany za nasze winy... W Jego ranach jest nasze zdrowie. I jest w Nim jakaś zdu-miewająca konsekwencja tego, co człowiek uczynił ze swo-im Bogiem. Piłat mówi: „Oto Człowiek” i ‘popatrzcie co uczyniliście z człowiekiem!’ A poprzez to stwierdzenie przemawia jakby inny jeszcze głos i zdaje się mówić: ‘Popa-trzcie, co w tym Człowieku uczyniliście ze swoim Bogiem!’ Przejmujące zaiste zbliżenie. Przejmująca interferencja głosu tego, którego słuchamy z zapisu historii – i tego, który do-chodzi do nas poprzez świadomość wiary. Ecce Homo! Jezus ‘zwany Mesjaszem’ bierze krzyż na swoje ramiona. Egzeku-cja rozpoczęta.

Stacja III – Pan Jezus upada pod krzyżem
Jezus upada pod krzyżem. Upada na ziemię. Nie urucha-mia swych nadludzkich sił, nie uruchamia mocy anielskich. „Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mojego, a zaraz wystawiłby mi więcej niż dwanaście zastępów aniołów?”. Nie prosi o to. Skoro raz przyjął kielich z rąk Ojca, chce go wypić do dna. Właśnie tego chce. I dlatego nie uruchamia żadnych nadludzkich mocy, choć je ma do dyspozycji. Mogą się dziwić ci, którzy patrzyli jak rozkazywał ludzkim słabo-ściom, kalectwom, chorobom, śmierci samej. A teraz – czyż przeczy tamtemu wszystkiemu? Przecież „myśmy się spo-dziewali” – powiedzą po kilku dniach uczniowie w drodze do Emaus. „Jeśli jesteś Synem Bożym” – będą prorokowali członkowie Sanhedrynu. „Innych ocalał, siebie nie może oca-lić” – zawołał tłum. A On przyjmuje wszystkie te słowa, któ-re zdają się unicestwiać cały sens Jego misji, słów wypowie-dzianych, cudów dokonanych. Przyjmuje te wszystkie słowa, nie chce im niczego przeciwstawić. Chce, aby był zelżony. Chce się słaniać. Chce upadać pod krzyżem. Chce. Jest do końca, do każdego szczegółu wierny temu słowu. „Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie”. Bóg wyprowadzi zbawienie ludzkości z upadków Chrystusa pod ciężarem krzyża.

Stacja IV – Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Matka. Maryja na drodze krzyżowej spotyka Syna. Jego krzyż staje się Jej krzyżem, Jego poniżenie, hańba publiczna – Jej poniżeniem. Taki jest ludzki porządek spraw, tak to muszą odczuwać otaczający ludzie i tak to trafia do Jej serca. „A duszę Twoją miecz przeszyje”. Słowa wypowiedziane wówczas, gdy Jezus miał czterdzieści dni, w tej chwili się spełniają. W tej chwili dosięgają takiej pełni, jak nigdy przedtem. Idzie więc Maryja przebita tym niewidzialnym mieczem w stronę Kalwarii swojego Syna i swojej własnej. Pobożność chrześcijańska widzi ją z owym mieczem w sercu i w ten sposób maluje lub rzeźbi. Mater Dolorosa. „O Ty, któraś współcierpiała!’ – powtarzają wierni. Czują, że trzeba tak właśnie wyrazić tajemnicę tego cierpienia. Chociaż jest ono Jej własne, choć dotyka Ją samą w głębi Jej macierzyń-skiej istoty – to jednak pełną prawdę o nim wyrażamy, mó-wiąc, że jest współcierpieniem. Należy do tej samej tajemni-cy, stanowi poniekąd jedność z cierpieniem Syna.

Stacja V – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi
Szymon z Cyreny wezwany do dźwigania krzyża z pew-nością nie chciał go dźwigać. Został przymuszony. I szedł obok Chrystusa pod tym samym ciężarem i użyczał swoich barków, skoro barki Skazańca okazywały się za słabe. Był tak blisko. Bliżej niż Maryja, bliżej niż Jan, którego – choć mężczyzna – nie wezwano, aby pomagał. Wezwano jego, Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufina – jak zanotuje św. Marek. Wezwano i przymuszono. Jak długo trwał ten przymus? Jak długo tak szedł obok, zaznaczając, że nic go nie łączy ze Skazańcem i z Jego winą i z Jego karą? Jak dłu-go tak szedł wewnętrznie oddzielony ścianą obojętności dla człowieka, który cierpi? „Byłem nagi, byłem spragniony, by-łem więźniem”, dźwigałem krzyż... a: wziąłeś ze Mną? Czy naprawdę do końca wziąłeś ze Mną? Nie wiadomo. Św. Ma-rek tylko podaje imiona synów Cyrenejczyka, a tradycja utrzymuje, że należeli oni do wspólnoty chrześcijan otacza-jących św. Piotra.

Stacja VI – Weronika ociera twarz Panu Jezusowi
Tradycja też doniosła nam o Weronice. Może jest ona ja-kimś dopowiedzeniem sprawy Cyrenejczyka. Bo tutaj wła-śnie wiadomo, że chociaż jako niewiasta nie stanęła do dźwigania krzyża, nie została też do tego przymuszona, to przecież z całą pewnością ona wzięła z Jezusem krzyż. Wzię-ła tak jak umiała, jak w danej chwili mogła, jak dyktowało jej serce: otarła Jego Twarz. I jak podaje tradycja, a szczegół ten wydaje się łatwo wytłumaczalny: na płótnie, którym tę Twarz otarła, odbiło się Oblicze Chrystusa. Właśnie dlatego, że było tak bardzo skrwawione i spocone, mogło pozostawić swe ślady i zarysy. Jednakże sens tego szczegółu można od-czytywać jeszcze inaczej, gdy nawiążemy do eschatologicz-nej mowy Chrystusa. Wiele zapewne jest takich, którzy wte-dy zapytają: „Panie, kiedyśmy Ci to uczynili?” A Jezus od-powie: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci mo-ich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Odbija bowiem Zba-wiciel swe podobieństwo na każdym uczynku miłości, tak jak na chuście Weroniki.

Stacja VII – Pan Jezus drugi raz upada pod krzyżem
„Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludz-kie i wzgardzony u ludu” – słowa psalmisty – proroka znaj-dują swe pełne urzeczywistnienie na tych ciasnych, stromych uliczkach Jerozolimy w ciągu ostatnich godzin, które dzielą to miasto do rozpoczęcia Paschy. A wiadomo, że takie go-dziny przed świętem bywają także gorączkowe. I uliczki są zatłoczone. W takim kontekście spełniają się słowa psalmi-sty, chociaż nikt o tym nie myśli. Nie zdają sobie z tego z pewnością sprawy ci, którzy okazują wzgardę, dla których stał się pośmiewiskiem ten upadający znowu, po raz drugi, pod krzyżem Jezus z Nazaretu. A On tego chce. Chce speł-nienia proroctwa. Więc upada z wysiłku, upada z wycieńcze-nia. Upada z woli Ojca, która się także wyraziła w słowach proroka, upada ze swej woli, bo „jakże spełnią się Pisma”: „Jam jest robak, a nie człowiek”, a więc nawet nie ecce ho-mo, jeszcze niżej, jeszcze gorzej. Jednakże robak nie tylko pełza przylgnięty do ziemi – gorzej od człowieka, który jak król stworzenia, kroczy po tej powierzchni. Robak także to-czy drewno i jak robak toczy sumienie człowieka wyrzut za grzech. Wyrzut za drugi upadek Chrystusa.

Stacja VIII – Pan Jezus napomina płaczące niewiasty
Oto wezwanie do żalu, do prawdziwego żalu, do opłaki-wania w prawdzie złych uczynków. Jezus mówi do ‘córek jerozolimskich’, które płaczą na Jego widok: „Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i nad synami waszymi”. Nie można się dłużej ślizgać po powierzchni zła, trzeba sięgać do jego korzenia, do przyczyn, do całej wewnętrznej prawdy sumie-nia. Właśnie to chce powiedzieć Jezus dźwigający krzyż, który zawsze „wiedział co jest w człowieku” i zawsze wie, co jest w człowieku. I dlatego On musi pozostać zawsze naj-bliższym świadkiem naszych czynów i sądów o tych czy-nach, które wydajemy we własnym sumieniu. Może nawet daje nam poznać, że trzeba, aby te sądy były spokojne, trzeźwe obiektywne – mówi ‘nie płaczcie’ – a równocześnie związane z całą wymową tej prawdy, że On dźwiga krzyż. O życie w prawdzie, o chodzenie w prawdzie, błagam Cię, Panie!

Stacja IX – Trzeci upadek Pana Jezusa pod krzyżem
„Uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej”. Każda stacja tej drogi jest jakimś kamieniem milowym posłuszeństwa i tego wynisz-czenia. Miarę wyniszczenia uświadamiamy sobie, gdy zaczynamy iść za słowami proroka: „Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich (...) Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze – a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich”. Miarę wyniszczenia uświadamiamy sobie, gdy widzimy, że znów – po raz trzeci już – upada pod krzyżem. Uświadamiamy sobie, gdy rozważamy, kim jest Ten upadający, leżący w prochu ulicy pod krzyżem, przy stopach nieprzyjaznych ludzi, którzy nie szczędzą Mu wszel-kich upokorzeń i zniewag... Kim jest Ten upadający? Kim jest Jezus Chrystus? – „On istniejąc w postaci Bożej, nie sko-rzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogo-łocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się po-dobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej”

Stacja X – Pan Jezus z szat obnażony
Gdy Jezus na Golgocie zostaje z szat obnażony, myśli na-sze zwracają się do Jego Matki, jakby do samych początków tego ciała, które już teraz, przed ukrzyżowaniem, stanowi jedną wielką ranę. Tajemnica Wcielenia: Syn Boży przyjmu-je ciało w łonie Dziewicy. Syn Boży mówi do Ojca słowami psalmu: „Całopalenia i ofiary za grzech nie podobały się To-bie... aleś mi utworzył ciało”. Ciało człowieka wyraża jego duszę. Ciało Chrystusa wyraża miłość Ojca: „Wtedy rze-kłem: oto idę (...) abym pełnił Twoją wolę”. „Ja zawsze czy-nię to, co się Jemu (Ojcu) podoba”. To obnażone ciało speł-nia wolę Syna i wolę Ojca każdą raną, każdym drgnieniem bólu, każdym zszarpanym mięśniem, każdą strugą krwi, któ-ra z Niego się toczy, całym wyczerpaniem ramion, zmiażdżeniem szyi i barków i strasznym bólem skroni. To ciało pełni wolę Ojca, gdy jest odarte z odzienia i traktowane jak przedmiot kaźni – gdy kryje w sobie ogromny ból sprofano-wanego człowieczeństwa. Na różne sposoby profanowane bywa ciało człowieka. Musimy myśleć przy tej stacji o Mat-ce Chrystusa, bo pod Jej sercem, a potem na Jej oczach i w Jej dłoniach ciało Syna Bożego doznało pełnej czci.

Stacja XI – Pan Jezus przybity do krzyża
„Przebodli ręce moje i nogi moje, policzyli wszystkie mo-je kości”. „Policzyli”... – jakże prorocze słowo. Wiadomo przecież, że to ciało jest zapłatą. Zapłatą wielką jest całe to ciało: i ręce, i nogi, i każda z kości. Cały Człowiek w naj-większym napięciu: szkielet, mięśnie, system nerwowy, każ-dy organ, każda komórka w szczytowym napięciu. „Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. Oto słowo wyrażające pełną rzeczywistość ukrzyżo-wania. Wchodzi w nią i to straszliwe napięcie, które przenika ręce i nogi, i wszystkie kości: straszliwe napięcie ciała, które przybito jak przedmiot do belek krzyża, aby się wyniszczyło do końca w śmiertelnych konwulsjach. I w tę rzeczywistość ukrzyżowania wchodzi cały świat, który Jezus ma pociągnąć ku sobie. Świat przejawia w sobie ciążenie ciała zwisającego prawem bezwładności w dół. Z tego właśnie ciążenia pocho-dzi męka Ukrzyżowanego. „Wy jesteście z niskości, a Ja je-stem z wysoka”. Pierwsze Jego słowa na krzyżu są: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”.
 
Stacja XII – Pan Jezus umiera na krzyżu
Chrystus przybity do krzyża, obezwładniony w tej strasz-liwej pozycji, wzywa Ojca. Wszystkie te wezwania świadczą, że stanowi jedno z Nim. „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”. „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca”. „Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam”. Oto najwyższe, oto szczytowe działanie Syna w zjednoczeniu z Ojcem. Tak: w zjednocze-niu. W najwyższym zjednoczeniu – właśnie wówczas, gdy woła: „Eli, Eli, lema sabachtani – Boże mój, Boże mój, cze-muś Mnie opuścił?” Działanie to wyraża się pionem korpusu wyprostowanego wzdłuż pionowej belki krzyża i z pozio-mem ramion napiętych wzdłuż belki poprzecznej. Człowiek, który patrzy na te ramiona, może pomyśleć, że one z najwyż-szym wysiłkiem ogarniają człowieka i świat. Ogarniają! Oto Człowiek. Oto sam Bóg, „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”. W Nim: w tych rozpiętych wzdłuż poprzecznej belki krzyża ramionach. Tajemnica Odkupienia.
Stacja XIII – Pan Jezus zdjęty z krzyża
Kiedy Ciało Jezusa zostaje zdjęte z krzyża i złożone w ramionach Matki, wówczas staje nam znów przed oczyma ta chwila, w której Maryja przyjęła pozdrowienie Gabriela: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Je-zus... a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida (...) a Jego panowaniu nie będzie końca”. Maryja powiedziała tylko: „Niech mi się stanie według twego słowa” – jakby już wtedy chciała wyrazić to co przeżywa. W tajemnicy odkupienia łą-czą się ze sobą łaska, czyli dar Boga samego, oraz ‘zapłata’ ludzkiego serca. Jesteśmy w tej tajemnicy obdarowani darem z wysokości, a zarazem kupieni zapłatą Syna Bożego. A Maryja, która najbardziej została obdarowana, najpełniej też płaci sercem. Z tym zaś łączy się przedziwna obietnica, którą wypowiedział Symeon w czasie ofiarowania Jezusa w świą-tyni: „Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły za-mysły serc wielu”. Także i to się spełnia. Ileż ludzkich serc odsłania się przed sercem tej Matki, które tak wielką złożyło zapłatę. A Jezus znowu cały jest w Jej ramionach: tak było w stajence betlejemskiej, w czasie ucieczki do Egiptu, w Nazarecie – tak znowu jest i teraz. Pieta.

Stacja XIV – Ciało Pana Jezusa złożone do grobu
Od chwili, gdy człowiek przez grzech odsunięty został od drzewa życia, ziemia stała się cmentarzem. Ilu ludzi, tyle grobów. Wielka planeta mogił. Wśród tych grobów jest je-den, który znajdował się w pobliżu Kalwarii, a był własno-ścią Józefa z Arymatei. Do tego grobu, użyczonego przez życzliwego człowieka, złożono ciało Jezusa po zdjęciu z krzyża. A składano je w pośpiechu, ażeby zdążyć przed świętem Paschy, które rozpoczynało się o zmierzchu dnia. Wśród wszystkich grobów rozsianych po kontynentach na-szej planety jest jeden grób, w którym Syn Boży, „Człowiek Jezus Chrystus” zadał śmierć ludzkiej śmierci. O mors! Ero mors tua! – „O śmierci, będę twoją śmiercią!” Drzewo życia, od którego odsunięty został człowiek przez grzech, objawiło się ludziom na nowo w ciele Chrystusa. „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata”. I chociaż nadal nasza planeta zaludnia się grobami ludzi, choć rośnie cmentarzysko, na którym człowiek z prochu powstały w proch się obraca – to przecież wszyscy ludzie, którzy patrzą w stronę Grobu Jezu-sa Chrystusa żyją w nadziei Zmartwychwstania.

DROGA KRZYŻOWA
wersja trzecia

Stacja pierwsza – Pan Jezus na śmierć skazany
Podczas przesłuchania u Piłata Jezus wypowiada słowa: „Ja się po to narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha głosu mego” (J 19, 37b). Wcześniej podczas swojej działal-ności Jezus powiedział o sobie: „Ja jestem (...) prawdą...” (J 14, 6), a w jeszcze innym miejscu powie, że „Szatan jest ojcem kłamstwa”.
Człowiek jest powołany do życia w prawdzie. Człowiek ma szukać prawdy. Gdy ją znajdzie, powinien dostosować do niej swoje życie. Piłat wiedział, że Jezus jest niewinny. Znał prawdę o niewinności Jezusa, a jednak postąpił wbrew niej. Skazał Boga na śmierć. Każde postępowanie w niezgodzie ze swoim sumieniem, ze swoimi przekonaniami jest odwraca-niem się od Boga.
Czasem prawda jest trudna, wymagająca. Domaga się zmian. Ale życie według prawdy wyzwala. Przyjęcie prawdy o alkoholizmie jest dla osób uzależnionych pierwszym kro-kiem do trzeźwienia. Uznanie bezsilności wobec uzależnie-nia bliźnich jest pierwszym krokiem do uzyskania życiowej równowagi.
Módlmy się o życie w prawdzie.

Stacja druga – Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Krzyż jest nieodłączną rzeczywistością naszego życia. Krzyż i cierpienie człowieka pozostanie na zawsze tajemni-cą. Pytanie ‘dlaczego?’ skierowane do Boga pozostanie bez odpowiedzi. Jezus nigdy nie stawiał pytania ‘dlaczego?’ Je-zus przyjął życie takim, jakie ono jest. Jezus czynił dobro. Jezus żył w prawdzie. Jezus wypełniał wolę Boga. Żyjąc tak, doświadczył ubóstwa, niezrozumienia, odrzucenia, zdrady, fałszywych oskarżeń, w końcu cierpienia i śmierci. Jezus nie pyta ‘dlaczego?’ Jezus woła: „Abba – Ojcze. Jeżeli możliwe, oddal ode Mnie ten kielich. A jeżeli nie, nie moja, ale Twoja wola niech się stanie”. Jezus podejmując życie zgodne z wo-lą Ojca nie mógł uwolnić się od krzyża. Musiał go przyjąć. Zgodził się na krzyż, cierpienie, ubóstwo, wzgardę, samot-ność.
Boże, spraw, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić.

Stacja trzecia – Pan Jezus upada pod krzyżem
Bóg leżący w prochu ziemi. Przywalony krzyżem. Oto-czony rzeszą niechętnych Mu ludzi, żołnierzy, faryzeuszów. Gdzie są apostołowie, gdzie uczniowie, gdzie wszyscy ci, którzy zachwycali się Jego nauką i cudami. Idą zmieszani z tłumem albo cichaczem kryjąc się za rogami domów. Nikt nie podbiegł, aby podnieść Jezusa.
Byli blisko Jezusa, gdy czynił cuda, gdy rozdawał chleb; skryli się, gdy został skazany. Uciekli w obawie o własne życie, o opinię. Obawiali się wyśmiania. Ulegli lękowi. Lęk jest potężnym uczuciem, sprawiającym, że człowiek potrafi zdradzić swoje ideały, dobro. Lęk spowodował zdradę Piotra. Lęk sprawia, że wielu ludzi sięga po kieliszek z alkoholem. Lęk sprawia, że wielu ludzi boi się abstynencji. Jezus często wołał do swoich uczniów: „Nie lękajcie się”.
Módlmy się o ducha męstwa.

Stacja czwarta – Pan Jezus spotyka swoją Matkę
Żadne słowa nie są w stanie oddać uczuć Maryi na widok Jezusa – Jej Dziecka niosącego krzyż. Spełnia się przepo-wiednia starca Symeona: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprze-ciwiać się będą. A Twoją duszę przeniknie miecz”.
Trudno jest wyrazić uczucia matek, które widzą swoje dzieci pogrążające się w nałogach. Nie musi tak być. Nie powinno tak być. Matki nie powinny widzieć swoich dzieci zniewolonych narkotykami, alkoholem. A jednak tak jest. Coraz młodsi ludzie, chłopcy i dziewczęta stają się niewolni-kami swojej beztroski, lekkomyślności, lęku, buntu, fałszy-wej wizji życia i świata. Czasem matki w dobrej wierze, nie-świadomie przyczyniają się do rozwoju uzależnienia u swo-ich dzieci. Czasem patrzą na ich powolne obumieranie i śmierć.
Módlmy się za matki, których dzieci pogrążają się w na-łogach.

Stacja piąta – Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Je-zusowi
W Boskich planach było przewidziane to wydarzenie. Szymon pomaga nieść krzyż Jezusowi, a Jezus z pokorą przyjmuje pomoc Szymona. Jezus jest pokorny. Jezus jest najpokorniejszym z ludzi. W Nim Bóg objawia, że miłość jest pokorna. W wieloraki sposób objawia się pokora Jezusa. Pokora Jezusa objawia się w tym, że urodził się w stajni be-tlejemskiej, a nie w pałacu. Pokora Jezusa objawia się w tym, że pochylił się do stóp apostołów, aby im umyć nogi. Przy tej stacji pokora Jezusa objawia się w tym, że przyjął pomoc Szymona. Pokorny potrafi przyjąć pomoc. Pokorny potrafi o nią poprosić. Człowiek pyszny nigdy o pomoc nie poprosi – uważa, że jest samowystarczalny.
W chorobie alkoholowej, aby trzeźwieć, potrzeba pokory polegającej na proszeniu o pomoc. W naszym codziennym życiu potrzebujemy pomocy bliźnich.
Módlmy się o pokorę.

Stacja szósta – Weronika ociera twarz Jezusowi
Często doświadczamy wstydu. Wstydzimy się tego kim jesteśmy. Wstydzimy się tego co zrobiliśmy. Wstydzimy się swoich ograniczeń. Wstydzimy się swoich chorób. Wstydzi-my się także za innych. Rodzina wstydzi się tego, że w domu jest alkoholik.
Rodzina wstydzi się alkoholika. Alkoholik swój wstyd to-pi w wódce.
Jezus nie wstydzi się swojego oblicza. To nie On jest od-powiedzialny za to, że teraz Jego oblicze jest zeszpecone, pokryte zakrzepłą krwią, potem i plwocinami. To nie On ze-szpecił swoją twarz, dlatego może bez wstydu pokazać ją Weronice. Może pozwolić jej, aby to oblicze otarła.
Módlmy się za rodziny alkoholików, aby nie wstydziły się tego, za co nie ponoszą odpowiedzialności, aby z ufnością skorzystały z pomocy.

Stacja siódma – Pan Jezus upada pod krzyżem drugi raz
Kim jest ten Człowiek, który leży w prochu ziemi. Pozo-staje dobry. Życie Jezusa jest pełne dobra. Jezus powie o so-bie: „Ja jestem życiem... Przyszedłem na świat, aby ludzie mieli życie i mieli je w obfitości. Kto wierzy we Mnie, ma życie wieczne”.
Otrzymaliśmy skarb – dar życia. Na kształt naszego życia wpływa wiele czynników: rodzina, wychowanie, szkoła, śro-dowisko, zdolności, spotkani ludzie. Ale na kształt naszego życia przede wszystkim wpływają nasze decyzje. Te małe i te wielkie. Każda decyzja pociąga za sobą jakieś skutki większe lub mniejsze. Każda decyzja sprawia, że stajemy się lepsi, gdy wybieramy dobro, lub gorsi, gdy wybieramy zło.
Jakie dobro wybiera człowiek sięgający po kieliszek z al-koholem? Jakie bogactwo serca staje się jego udziałem, gdy pije? Można wymienić korzyści płynące z picia. Są to jednak korzyści niewielkie, emocjonalne, krótkotrwałe. O wiele dłuższa jest lista szkód, bólów i cierpień wypływających z pijaństwa.
Módlmy się za wszystkich abstynentów.

Stacja ósma – Jezus upomina płaczące niewiasty
„Nie płaczcie nade Mną, ale nad sobą i nad synami wa-szymi, bo jeżeli z zielonym drzewem to czynią, cóż stanie się z suchym”.
Religijność i wiara nie ma polegać na tkliwych uczuciach. Na rozczulaniu się podczas nabożeństw i rekolekcji. Religij-ność nie ma polegać na łzach wylewanych podczas rozważa-nia męki Jezusa. Religijność i wiara domaga się refleksji nad sobą i postawienia sobie pytania: Czy jestem zdrową, zieloną rośliną czy też suchym badylem? Jakie jest moje życie? Co trzeba w nim zmienić? Co uporządkować?
Może powinienem zapłakać nad sobą. Łatwo zajmujemy się innymi. Chcemy zmieniać innych. Jezus mówi: „Dlaczego widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w swoim oku nie dostrzegasz”.
Módlmy się za tych, którzy trwają w nałogach, aby przej-rzeli i zmienili swoje życie. Boże, spraw, abym zmieniał to, co mogę zmienić.

Stacja dziewiąta – Trzeci upadek Pana Jezusa
Andrzej i Jan – apostołowie – gdy po raz pierwszy poszli za Jezusem, usłyszeli od Niego pytanie: „Czego szukacie?”
Czego szukasz w życiu? Co chcesz osiągnąć? Jaki jest twój cel? Co jest skarbem twojego życia?
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli albo do drogocennej perły. Czy twoim skarbem i ce-lem jest Bóg? Będziesz miłował Boga całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił swoich.
Jezus umiłował Ojca ze wszystkich sił. Jezus umiłował człowieka ze wszystkich sił. Tak bardzo, że sił Mu już za-brakło i upadł, ale wola dojścia do celu nakazała Mu pod-nieść się i iść dalej.
Módlmy się o miłość do Boga ze wszystkich sił.

Stacja dziesiąta –Pan Jezus z szat obnażony
Nie szata zdobi człowieka. Nie piękne słowa świadczą o tym, kim jest człowiek. O człowieku świadczą jego czyny.
Jezus powie o sobie: „Kto z was udowodni mi grzech”. Wszystkie czyny Jezusa były dobre. Jezus żyje w prawdzie, jest uczciwy, kocha i pomaga. Jest miłosierny, jest sprawie-dliwy, wytrwały, wrażliwy, pokorny. Bóg w przykazaniach podpowiada nam co mamy czynić: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie kłam, czcij ojca i matkę, nie pożądaj.
Jezus dopowiada: Błogosławieni miłosierni, błogosławie-ni pokój czyniący, błogosławieni, którzy słuchają słowa Bo-żego i wypełniają je, błogosławieni trzeźwi.
Módlmy się o wierność Bożym nakazom.

Stacja jedenasta – Ukrzyżowanie Pana Jezusa
Jezus modlił się: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. „Ojcze przedwieczny, dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata”.
Ofiara Jezusa jest uobecniana w każdej Mszy świętej. W każdej Mszy świętej ofiarujemy Ciało i Krew Jezusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.
W każdej Mszy świętej Jezus wstawia się za nami do Oj-ca i woła: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. Oj-cze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią, gdy się upijają, gdy dopuszczają się przemocy, gdy gwałcą, gdy są zgorszeniem. W Jego ranach jest nasze zdrowie. Jezu, błagamy Cię o miło-sierdzie dla nas i całego świata.

Stacja dwunasta – Śmierć Pana Jezusa
Z głębi duszy Jezusa wypłynęły słowa modlitwy – skargi: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił”. A potem wy-powiedział słowa bezgranicznego zaufania: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”.
Zaufanie jest nierozerwalnie związane z wiarą. Nie ma głębokiej wiary bez ufności. Ufność sprawdza się w chwilach doświadczeń. Ufność Jezusa jest wystawiona na największą próbę w chwili, gdy zawisł na krzyżu.
Ufność Bogu w chwilach prób i doświadczeń to szczyt wiary. Ufać Bogu, gdy wszystko wydaje się sprzeciwiać, to głębia wiary.
Módlmy się o ufność dla nas. Ale szczególnie módlmy się o ufność dla tych, którzy doświadczają wielkiego cierpienia, przemocy, aby nie popadli w rozpacz.

Stacja trzynasta – Pan Jezus zdjęty z krzyża
Zanim Maryja wzięła w swoje ramiona martwe ciało Je-zusa, usłyszała z Jego ust prośbę, aby stała się Matką Jana: „Oto syn Twój, (...) oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”.
Ziemskie cierpienie Jezusa się skończyło. Cierpienie Ma-ryi trwa nadal. W Jej oczach już zabrakło łez, a serce krwawi niewymownym bólem. Przebite serce Jezusa, z którego wy-płynęły krew i woda, stało się znakiem łaski Bożej po wszystkie wieki dla tych, którzy wierzą. Przebite mieczem boleści serce Maryi otworzyło się na macierzyństwo wobec wszystkich ludzi. Jezus, zanim skonał, powiedział do Maryi: „Oto syn Twój”. Tymi słowami uczynił Ją Matką wszystkich nas.
Jej macierzyńskiemu wstawiennictwu możemy polecać wszystkich ludzi i wszystkie sprawy. Dzisiaj modlimy się o trzeźwość.
Pod Twoją obronę...

Stacja czternasta – Pan Jezus złożony do grobu
Józef z Arymatei był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami. Teraz odważnie poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa i by mógł je pochować w grobie. Przyszedł również Nikodem, który kiedyś również z obawy przed ludźmi spotkał się z Jezusem nocą.
Człowiek – każdy człowiek stoi na co dzień przed wybo-rem dobra lub zła. Czasem trudno jest rozpoznać, co jest do-bre, a co jest złe. Czasem trudno jest rozeznać, jak mam po-stąpić. Umiejętność właściwego postępowania jest mądro-ścią.
Józef z Arymatei i Nikodem postąpili właściwie. Postąpili mądrze.
Boże, daj mi mądrość, abym umiał odróżnić dobro od zła, plewy od ziarna. To, co mogę zrobić, od tego, czego zrobić nie mogę

 (Pomoce do peregrynacji ikony krzyża opracował Jerzy Papiernik)


Krzyż Krucjaty Wyzwolenia Człowieka jest ikoną inspirowaną ikoną krzyża z kościoła św. Damiana pod Asyżem zwany również krzyżem św. Franciszka. Wkrótce po swoim nawróceniu, Franciszek prowadził samotne życie poza murami Asyżu. Pewnego styczniowego dnia 1206 roku mijając zniszczony kościółek znany jako San Damiano, usłyszał głos mówiący do niego, aby wszedł tam do środka i pomodlił się. Wszedł i klęknął przed krzyżem. Nastąpił czas kontemplacji i ekstazy. Podczas wpatrywania się w krzyż Franciszek ujrzał poruszające się wargi Jezusa i usłyszał słowa: Franciszku idź i odbuduj mój dom, który jak widzisz popada w ruinę. Biedaczyna przepełniony radością i podziwem natychmiast wstał, aby wykonać polecenie.
Początkowo św. Franciszek skoncentrował się na odbudowie kościółka San Damiano i okolicznych kapliczek. Ale kiedy Pan obdarzył go wieloma naśladowcami, zrozumiał polecenie odrodzenia życia w ludzie Bożym. Jego zadanie zostało potwierdzone przez papieża Innocentego III, który miał sen o Kościele w kształcie Bazyliki św. Jana na Lateranie przechylającej się tak, jakby miała się załamać i jakiś mały człowiek zatrzymał ją od zawalenia. Gdy papież rozpoznał w Franciszku tego małego człowieka ze swojego snu, zatwierdził Zakon franciszkański i jego regułę życia (1209 lub 1210 r.).
Poprzez wieki, krzyż symbolizował franciszkanom misję odnowy Kościoła.
Nie inne zadanie postawił przed Ruchem Światło-Życie i wywodzącej się z niego Krucjacie Wyzwolenia Człowieka Założyciel – Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki.
Powyższe zdania wskazują, co jest przyczyną wyjątkowości omawianej ikony. Zastosowana w ikonie symbolika może odnosić się do wielu podobnych ikon czy wizerunków Chrystusa ukrzyżowanego pochodzących z XII i XIII wieku. Tą swoją odmienność i wielkie znaczenie zawdzięcza ikona krzyża KWC w głównej mierze Słudze Bożemu ks. Franciszkowi Blachnickiemu. Otóż można powiedzieć, że podobnie jak św. Franciszek z Asyżu był planem Boga Ojca w swojej epoce, tak Sługa Boży Franciszek Blachnicki był realizacją Bożego planu w naszej epoce. Krzyż jest uwieńczeniem planu Bożego wobec człowieka. Na krzyż obaj wskazywali i uczyli go odczytywać. Można tu snuć kolejne analogie. Bóg Ojciec powołał Syna swego, gdy nadeszła pełnia czasów (Wcielenie) i odebrał Go na Golgocie. Święty Franciszek został wezwany przed krzyżem św. Damiana do świadczenia o Miłości, która nie jest kochana, aż do miłości serafickiej uwieńczonej stygmatami Męki Pańskiej na Górze Alwernii (1224 r.). Podobnie Sługa Boży ks. Blachnicki został wezwany w celi śmierci katowickiego więzienia do świadczenia o Bożej miłości w czasach totalitarnego, komunistycznego zniewolenia. Całym swoim życiem wskazywał na krzyż jako jedyną drogę wyzwolenia. Czynił to w sposób szczególny powołując takie dzieła jak Krucjata Wstrzemięźliwości, Ruch Światło-Życie, Krucjata Wyzwolenia Człowieka i wiele innych dzieł.
On sam wielokrotnie doświadczył w swym życiu, czym jest krzyż. W kilka miesięcy przed śmiercią napisze w swoim testamencie: Upadki kolejne, przybicie, konanie. Tygodnie, miesiące, lata? Ogrom cierpień – nie dających się przewidzieć, na pewno o wiele większych niż wszystko dotąd!
Wszystko jest w ręku Pana. Ale wymaga On ode mnie, abym do końca wypowiadał już teraz „Amen” do tej godziny, która u Niego już jest wiadoma i do wszystkich stacji tej drogi krzyża i okoliczności konania! Tu zaczyna się sprawa największa mego życia. AMEN! Da robur, fer auxilium!
Cześć i szacunek zarówno Biedaczyny z Asyżu jak i naszego Założyciela dla Chrystusa ukrzyżowanego utwierdza nas w przekonaniu, że jak mówi bł. O. Pio „prawdziwa Miłość karmi się z krzyża” i kieruje nasze serce w stronę tegoż Misterium.
Jak każda ikona, również ikona Krzyża pełna jest głębokiej symboliki. Znawcy ikonografii uczą, że ikon się nie maluje, a pisze. Pisze sercem. Twórcy ikon w czasie tworzenia tych specyficznych dzieł podejmują post i szczególnie gorącą modlitwę. Stąd ikona jest nie tylko artystycznym wyrazem prawdy, ale mistycznym przeżyciem. Ikona jest przeniesieniem teologii na obraz. Skoro mówimy, że ikony są pisane, to należy nauczyć się podstaw języka, w jakim są tworzone, aby umieć właściwie je odczytać. Mówi się nawet, że ikona jest quasi sakramentem, tzn. że podobnie jak sakrament jest widzialnym i zewnętrznym znakiem niewidzialnego działania Łaski, podobnie ikona jest znakiem nadprzyrodzonej rzeczywistości i Bożego działania.
Jest wielce prawdopodobne, że krzyż w kościele św. Damiana zastępował w pewnym stopniu Najświętszy Sakrament, gdyż w ówczesnym czasie w małych kościołach i kaplicach nie przechowywało się Sanctissimum. Krzyż zawieszony w absydzie nad ołtarzem stanowił centralny element wyposażenia kościoła.
Oryginał został wykonany na drewnie orzechowym, do którego przyklejono materiał. Ma około 2 metry wysokości, 120 cm szerokości oraz 12 cm grubości. Kiedy w 1257 roku siostry Klaryski przenosiły się do nowej siedziby, zabrały z kościoła świętego Damiana krucyfiks, przechowywany później przez 700 lat. Pokazano go publiczności dopiero w 1957 r. po umieszczeniu go w nowym ołtarzu kaplicy świętego Grzegorza w bazylice św. Klary w Asyżu. Krzyż Krucjaty Wyzwolenia Człowieka jest mniejszy. Został namalowany w Krościenku nad Dunajcem przez członkinię założonego przez Sługę Bożego Instytutu Niepokalanej, Matki Kościoła – Jolantę Szewczyk, na prośbę Moderatora Krucjaty ks. Piotra Kulbackiego.
Zajrzyjmy więc do elementarza języka symboli, jakim pisane są ikony i spróbujmy choć w części odczytać ikonę krzyża Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
Jednym z ważniejszych elementów języka ikonograficznego jest kolor.
Na przykład kolor szat określa cechy postaci lub charakter, w jakim dana postać występuje na ikonie. Przyjmuje się na przykład, że kolor złoty oznacza bóstwo, bądź udział w przebóstwieniu. (np. szaty Jezusa, aureole świętych, ornamenty na szatach Maryi itp.) Kolor czerwony oznacza śmierć męczeńską lub miłość.
Kolor biały to kolor chwały, zwykle chwały zmartwychwstania, kolory czarny, brązowy, zielony, granatowy to symbole rzeczywistości ziemskiej, natury ludzkiej, co może odnosić się również do Chrystusa.
Kiedy spojrzymy na krzyż Krucjaty przyciąga wzrok złoty ornament otaczający całą ikonę jakby próbował nam coś powiedzieć. Składa się on z dużej ilości stylizowanych wachlarzowatych muszli. W starożytności muszle, ze względu na swoją wytrzymałość i piękno były symbolem piękna i wieczności. Tak więc ornament w zestawieniu z kolorem złotym wprowadza w tajemnicę przebóstwionej niebieskiej szczęśliwości.
Jezus Chrystus jest ukazany jako postać zraniona, ale silna. Stoi prosto i zdecydowanie. Jego aureola już ukazuje wizerunek chwalebnego krzyża. Biel i jasność ciała Pana kontrastuje z ciemnoczerwoną i czarną barwą wokół ciała i dlatego uwydatnia wyniesienie Jezusa. Użyty zestaw barw (złota – bóstwo, czarna – rzeczywistość ziemska, natura ludzka, czerwona – męczeństwo) podkreśla życie boskiej natury w ciele przeszytym gwoźdźmi na rękach i nogach, okaleczonym przez koronę cierniową na głowie i przez włócznię żołnierza w Jego boku. Wydaje się, że prawda, jaką chciał przedstawić w wizerunku Chrystusa autor ikony
doskonale koresponduje z treścią znanej pieśni: Króla wznoszą się znamiona, tajemnica krzyża błyska; na Nim Życie śmiercią kona, lecz z tej śmierci życie tryska. Gorąco zachęcamy do kontemplacji słów całej pieśni. Pan w porównaniu z innymi postaciami jest ukazany w naturalnej wielkości. Zwraca to naszą uwagę na Jezusa – Osobę, która jest uwielbiona. Ponad głową Jezusa znajduje się inskrypcja w języku łacińskim: Jezus z Nazaretu Król Żydowski (IHS NAZARE REX IUDEORU).
Jesteśmy powołani do tego, by widzieć w krzyżu paschalną tajemnicę śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Jezusa. Malarz pragnie byśmy umieli połączyć części owej tajemnicy. Widzimy cierpienie powiązane z ranami; widzimy razem ludzką i boską naturę; widzimy powstanie z grobu; widzimy, że to wszystko jest uczynione mocą Bożą. Ale przede wszystkim widzimy Chrystusa zwycięskiego, ukazanego w chwale, (na co wskazuje między innymi twarz i głębokie perspektywiczne spojrzenie Pana Jezusa). Oczy Chrystusa są otwarte. Zatem jednoznacznie określają, że Jezus żyje. I nie są to ostatnie chwile Jego życia, agonia. Jezus jest ukazany jako żyjący w ciele uwielbionym. Nie byłoby jednak zmartwychwstania, ani Jezusa, ani naszego, gdyby nie było krzyża. Chrystus zwraca się do Jana w Apokalipsie: Przestań się lękać! Jam jest Pierwszy i Ostatni i żyjący. Byłem umarły, a oto jestem żyjący na wieki wieków i mam klucze śmierci i Otchłani (Ap 1, 17-18). Oblicze Chrystusa, Jego oczy nieporównywalnie duże, szeroko otwarte oraz Jego stojąca postawa przywodzą na myśl inny fragment z Księgi Apokalipsy: I ujrzałem (…) stojącego Baranka, jakby zabitego, a miał siedem rogów i siedmioro oczu, którymi jest siedem Duchów Boga wysłanych na całą ziemię (Ap 5, 6). Stojący, a jakby zabity można odczytać: noszący na sobie znamiona męki i śmierci, ale zmartwychwstały. Baranek Paschalny mający pełnię władzy (siedem rogów) i pełnię wiedzy (siedmioro oczu).
Patrząc na szatę Chrystusa widzimy, że jest ona bogato zdobiona i niesie głębokie przesłanie. Pomocną dla odczytania tego fragmentu ikony może być Księga Wyjścia, która w rozdziale 28 mówi o szatach arcykapłańskich, które miał przygotować Mojżesz dla Aarona i jego synów. Mieli oni zakładać ją spełniając czynności kapłańskie np. w Namiocie Spotkania. Opis ten odpowiada szacie z ikony. Jest więc ona szatą arcykapłańską. Chrystus jawi się nam jako arcykapłan, jak czytamy to w Liście do Hebrajczyków: Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką – to jest nie na tym świecie – uczyniony przybytek, ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie (Hbr 9, 11-12). Ofiara, którą złożył, przewyższa zaś wszystkie ofiary starego przymierza. Nie jest to już krew cielców i kozłów, ale Chrystus złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę (Hbr 9, 14).
Ponadto biały kolor szaty oznacza zmartwychwstanie.
Na twarzy Chrystusa nie widać cierpienia. Jednak z Jego rąk, boku i nóg obficie wypływa krew. O mocy i roli Krwi Chrystusa wielokrotnie wspomina Sobór Watykański II. Na przykład: Kościół, czyli Królestwo Chrystusowe, już teraz obecne w tajemnicy, dzięki mocy Bożej rośnie w sposób widzialny w świecie. Znakiem tego początku i wzrastania jest krew i woda wypływające z otwartego boku Jezusa ukrzyżowanego (por. J 19, 34) (Konstytucja Dogmatyczna o Kościele, nr 3).
Ten Kościół Chrystusowy jest prawdziwie obecny we wszystkich prawowitych miejscowych zrzeszeniach wiernych, które trwają przy swoich pasterzach same również nazywane są Kościołami w Nowym Testamencie. Są one bowiem na swoim miejscu nowym Ludem powołanym przez Boga w Duchu Świętym i w pełności wielkiej (por. 1 Tes 1, 5). W nich głoszenie Ewangelii Chrystusowej zgromadza wiernych i w nich sprawowana jest tajemnica Wieczerzy Pańskiej, „aby przez ciało i krew Pana zespalali się z sobą ściśle wszyscy bracia wspólnoty”. W każdej wspólnocie ołtarza, przy świętej służbie biskupa, ofiaruje się symbol owej miłości i „jedności Ciała Mistycznego, bez której nie może być zbawienia”. W tych wspólnotach, choć nieraz są one szczupłe i ubogie albo żyją w rozproszeniu, obecny jest Chrystus, którego mocą zgromadza się jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół. Albowiem „nie co innego sprawia uczestnictwo w ciele i krwi Chrystusa jak to właśnie, że się przemieniamy w to, co przyjmujemy” (Konstytucja Dogmatyczna o Kościele, nr 26).
Na krzyżu Krucjaty bardzo wyraźnie widać, jak krew Jezusa spływa na postacie symbolizujące Kościół otaczający Chrystusa – swą Głowę.
Przyjrzyjmy się postaciom pod krzyżem, na które spływa krew z rąk i boku Pana. Maryja – Matka Jezusa stoi zupełnie po prawej stronie. Według tradycji żydowskiej prawa strona jest wyjątkowo uprzywilejowana. Dlatego należy się tam miejsce osobie najbardziej uprzywilejowanej ze wszystkich ludzi – Matce Kościoła. Zwróćmy uwagę, że Krucjata Wyzwolenia Człowieka nosi drugą równoległą nazwę nadaną jej przez Założyciela. Tą nazwą jest: „Dzieło Niepokalanej, Matki Kościoła”. Maryja – wzór Nowego Człowieka, ideał Osoby odnajdującej siebie w dawaniu siebie jest główną patronką Krucjaty. Twarz Niepokalanej zwrócona jest na przedstawiciela nas wszystkich – na św. Jana Apostoła. Jan zaś patrzy na Maryję. Każdy bez trudu odczyta tu scenę z 19 rozdziału janowej Ewangelii – testament z krzyża (J 19, 26-27). Po lewej stronie krzyża widzimy kolejnych Patronów Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Są to św. Stanisław Biskup i Męczennik i św. Maksymilian Maria Kolbe. Obydwaj zostali dani Kościołowi na trudne czasy, jakie przeżywała nasza Ojczyzna. Św. Stanisław jest obok Najświętszej Maryi Panny i św. Wojciecha głównym patronem Polski. Jego kanonizacja miała miejsce w 1253 roku w Bazylice św. Franciszka w Asyżu. Jan Paweł II nazwał św. Stanisława Patronem chrześcijańskiego ładu moralnego. W naszej modlitwie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka prosimy go: „Święty Stanisławie, Biskupie i Męczenniku, Patronie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, natchnij nas odwagą w dawaniu świadectwa i męstwem w obliczu trudności i prześladowań, abyśmy bez lęku pracowali nad odbudową ładu moralnego w naszej Ojczyźnie.”
Święty Maksymilian Maria Kolbe był również Patronem pierwszej Krucjaty Niepokalanej. Dla nas jest tym, który z jednej strony uczy oddania się Niepokalanej, aby stać się Jej narzędziem w walce ze złem moralnym, z drugiej jest wspaniałym przykładem miłości, która oddaje życie za braci. W modlitwie KWC prosimy go: „Święty Maksymilianie Kolbe, naucz nas miłować braci kosztem ofiary z siebie”. Wszyscy Patronowie Krucjaty uczą nas, że miłość domaga się ofiary, gdyż tylko ona może wyzwolić życiodajną i macierzyńską moc dla ratowania tych, którzy stali się niewolnikami, dlatego że utracili zdolność miłowania, czyli posiadania siebie w dawaniu siebie. Tak modlimy się w naszej modlitwie Krucjaty powtarzając myśl Sługi Bożego. On ciągle, w każdej homilii, katechezie, konferencji wskazywał na krótki fragment z Konstytucji Duszpasterskiej o Kościele w Świecie Współczesnym Soboru Watykańskiego II, która uczy, że „człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (KDK 24). Ojciec Franciszek ciągle przypominał nam tę prawdę i parafrazując powyższy fragment uczył postawy odnajdywania siebie w dawaniu siebie.
Postacie aniołów są poruszone wydarzeniem krzyża. Są one umieszczone na obu poprzecznych końcach krzyża i w górnym segmencie. Ich gestykulacja rękami wskazuje na dyskusję o tym cudownym misterium – śmierci Syna Bożego. Równocześnie aniołowie wzywają nas do zadumy i uwielbienia tej tajemnicy razem z nimi.
Wiele szczegółów ikony, jak miejsca postaci, układ dłoni czy kolor szaty ma również swoją głęboką symbolikę, którą jednak ze względu na objętość opracowania pozwolę sobie pominąć.
Czytajmy jednak dalej ikonę krzyża.
Na ikonie krzyża KWC odnajdujemy wyrażoną w sposób graficzny prawdę o wzajemnym oddawaniu się w miłości Osób Trójcy Świętej, stanowiących wspólnotę doskonałą. Symbolika nawiązuje do symboliki z kaplicy Chrystusa Sługi w Centrum Ruchu na Kopiej Górce w Krościenku. Myślę, że należy tu przypomnieć fragment z Listu św. Pawła do Filipian (2, 5-11), który widnieje na tablicy „Christos Diakonos”, zawieszonej po lewej stronie schodów prowadzących do kaplicy w Krościenku.
To dążenie niech was ożywia;
ono też było w Chrystusie Jezusie.
On, istniejąc w postaci Bożej,
nie skorzystał ze sposobności,
aby na równi być z Bogiem,
lecz ogołocił samego siebie,
przyjąwszy postać sługi,
stawszy się podobnym do ludzi.
A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka,
uniżył samego siebie,
stawszy się posłusznym aż do śmierci –
i to śmierci krzyżowej.
Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył
i darował Mu imię
ponad wszelkie imię,
aby na imię Jezusa
zgięło się każde kolano
istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych.
I aby wszelki język wyznał,
że JEZUS CHRYSTUS JEST PANEM –
ku chwale Boga Ojca.
Początkowe zdanie: To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie – zawiera wyraźne wezwanie do naśladowania Chrystusa Pana, który stał się sługą. Podobnie jak artysta Wiesław Daroch wizualizujący idee ukazane przez Sługę Bożego w wystroju kaplicy, podobnie autorka ikony krzyża KWC Jolanta Szewczyk z Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła przedstawia Chrystusa w geście oddawania się Ojcu. Choć ołtarz w kaplicy i ikona krzyża ukazują zupełnie inne wydarzenia, przedstawiają jednak tą samą prawdę. Ojciec przyjmuje oddanie się Syna zarówno u progu Jego publicznej działalności jak i u jej kresu, gdy uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej (Flp 2, 8). Jak już jednak wspomniano, na ikonie krzyża widzimy Jezusa królującego, o którym mówią końcowe słowa cytatu z listu do Filipian: Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że JEZUS CHRYSTUS JEST PANEM – ku chwale Boga Ojca.
Dłonie Boga Ojca widoczne zarówno w witrażu na Kopiej Górce, jak i w ikonie krzyża obejmują Syna. Gest ten wyraźnie wskazuje na przyjęcie przez Ojca z najgłębszą miłością ofiary Syna i wypełnienie słów z Ewangelii św. Jana: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3, 16). Nad głową Chrystusa widzimy gołębicę – symbol Ducha Świętego. Jezus został namaszczony Duchem Świętym, aby w Nim dokonać dzieła, które powierzył Mu Ojciec. Chrześcijanin dzięki łasce chrztu świętego ma udział w Chrystusowym namaszczeniu Duchem Świętym. Winien więc razem z Chrystusem oddać się na służbę Bogu, aby wypełnić tą cząstkę planu zbawienia, którą Bóg Ojciec dla niego przewidział. Członkowie Krucjaty Wyzwolenia Człowieka czynią to włączając w doskonałą ofiarę Chrystusa swoje małe ofiary z tego, co dozwolone. Składają w duchu miłości do Chrystusa i braci ofiarę abstynencji od wszelkich napojów alkoholowych. Aby ich ofiara nie była ofiarą faryzejską, zakłamaną, rozwiązującą tylko ich problemy, pomijając problemy bliźnich, postanawiają również nie wydawać pieniędzy na zakup alkoholu, który mógłby stać się przyczyną problemów bliźniego i z tych samych powodów nie częstować nikogo alkoholem. Aby umacniać się w swoich postanowieniach i nie poprzestać na postawie biernej, postanawiają również uczestniczyć we wspólnocie innych członków i kandydatów KWC włączając się w spotkania i akcje, do których będą zapraszani.
Należy zatem głęboko ubolewać nad postawami wielu uczestników Ruchu Światło-Życie, którzy ciągle pytają: „czy aby być w Ruchu, muszę należeć do Krucjaty”. Tak stawiane pytanie dowodzi, że osoby te nie zrozumiały właściwie nic z tego, co zawiera przesłanie Chrystusowego krzyża odczytane przez Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Ruch Światło-Życie to nie wzruszające oazowe przeżycia. To nie tylko rozwiązywanie swoich osobistych problemów czy problemów swojej rodziny. Ruch Światło-Życie to droga do stawania się coraz bardziej Nowym Człowiekiem, a więc CZŁOWIEKIEM POSIADAJĄCYM SIEBIE W DAWANIU SIEBIE, NA WZÓR NIEPOKALANEJ STOJĄCEJ POD KRZYŻEM!!!
Ruch Światło-Życie – to wchodzenie w bramę krzyża ukazaną nam w obrazowy, poetycki sposób przez naszego narodowego Wieszcza Cypriana Kamila Norwida w wierszu „Krzyż i dziecko” (patrz materiały do adoracji krzyża). Autor wiersza doskonale rozumiał krzyż. Przeżywał podobnie jak nasz Założyciel wygnanie z Ojczyzny. Przeżywał nędzę życia w paryskim przytułku dla bezdomnych. Pochowany został w bezimiennej wspólnej mogile dla biedaków.
Peregrynacja krzyża Krucjaty w naszych oazowych środowiskach ma pomóc w coraz lepszym, głębszym zrozumieniu charyzmatu Ruchu. Nasz Założyciel zwykł mawiać: „nie należy pytać czy można, ale czy trzeba”.
Klęknijmy więc przed krzyżem Chrystusa i zadajmy sobie samym kilka pytań. Niech pomocą będą nam słowa z dwóch zaledwie homilii Sługi Bożego. Ich teksty są dostępne w załączonej broszurce „Wolni i Wyzwalający” a także na załączonych kasetach. Klęknijmy zatem przed krzyżem Chrystusa i kontemplujmy słowa naszego Założyciela.

Kiedy Andrzej w pierwszym dniu zapytał mnie „dlaczego farorz jest taki smutny?”, nie ukrywam, byłem tym pytaniem zaskoczo-ny, ale w końcu nie wszystkich musi w satysfakcje wprawiać wyraz naszej twarzy. Nie czułem się na oazie modlitwy smutny, lecz przyznaję, byłem zamyślony. A to dlatego, że nie mogłem napatrzeć się na Was. O takim widoku naszej wspólnoty marzyłem od 7 lat i wreszcie byliśmy razem. A ponieważ brzmiała mi w oddali ballada Boba Dylana z pytaniem:

„Przez ile dróg musi przejść każdy z nas, by mógł człowiekiem się stać”

moja zaduma była tym większa. Ufam, że z powiewem Ducha Świętego, wielu z nas usłyszało odpowiedź na to pytanie w czasie oazy. A ja wśród wielu doświadczeń dziękuję za obraz naszej wspólnoty żywej, radosnej, modlącej się, zasłuchanej i szukającej odpowiedzi na pytanie: „przez ile dróg…?”.

o. Waldemar OMI

Aby doświadczać Zmartwychwstania i odczuwać miłość, zwycięstwo, potrzebujemy Ducha Świętego. Niezwykła była modlitwa o dary np. dar męstwa - możemy wszystko w Tym który nas umacnia.

Bożena i Henryk

Jakież mieszane uczucia. A jaka wielka ilość. 

Dla mnie najciekawszym momentem było wszystko co stało się w Kościele przed i w trakcie niedzielnej Mszy Świętej. Zgodnie z programem mieliśmy złożyć świadectwa. Dla nowych rodzin to zadanie wydaje się absolutnie nie do wykonania. Co ja mogę wiedzieć i powiedzieć w tym temacie? Dla mnie wszystko jest za trudne. Ja jeszcze nic nie wiem. Niech powie ktoś mądrzejszy taki doświadczony. On zrobi to dobrze.

I stało się coś niesamowitego. Każda rodzina podchodzi po kolei i przedstawia się oraz mówi o swoich odczuciach. Po zakończeniu wypowiedzi śpiewamy pieśń, bardzo krótką i piękną. Nasza Diakonia Muzyczna słucha tego co mówią członkowie rodzin i jedyny raz w trakcie całych rekolekcji tak bardzo zamyśla się nad treścią świadectw, że zapomina o zagraniu pieśni. Rodziny śpiewają same. I nagle słyszę, że brak jednej osoby (bo nasza Diakonia Muzyczna to Adam) powoduje, że nasz śpiew jest całkowicie inny - taki ubogi i smutny. 

Przezabawna sytuacja bo rodziny należące do kręgów mają bardzo różny staż. Najmłodsi nie mają nawet dwuletniego stażu. Obok nich w kościele są rodziny z (dopiszcie jaki mają staż ci najstarsi) stażem. Ale jedno jest całkowicie wspólne. Bez znaczenia jaki kto ma staż i jak dużo wie o Domowym Kościele. Wszyscy odczuwają ogromne wzruszenie. Jakie piękne słowa, zdania. Jakie proste i złożone. Jakie krótkie i jakie długie wypowiedzi. Ale wszystkie tak piękne bo z samego serca które jest PRZEPEŁNIONE OBECNOŚCIĄ DUCHA ŚWIĘTEGO. Bez znaczenia jaki staż - wszyscy odczuwają takie samo wzruszenie

 

Nie szukajcie nieba daleko. Niebo jest koło nas, Niebo jest w nas tylko chciejmy je otworzyć dla siebie i innych.

Beata i Henryk

Duch Święty zawsze był obecny w naszym życiu, jednak uczestnictwo w tej Oazie Modlitwy pozwoliło ponownie, jeszcze bardziej świadomie poprosić Ducha Świętego o potrzebne nam dary. Spotkanie w kręgu uświadomiło nam, jak wiele Jego owoców jest obecnych w życiu każdego z nas, małżonków i za co możemy być wdzięczni. Czas spędzony we Wspólnocie i ze Wspólnotą, w tak pięknym otoczeniu zaowocuje z pewnością jeszcze bliższymi relacjami. Chwała Panu za ten weekend.

Danka i Andrzej

Pomimo to, że nie byliśmy do końca był to dla nas czas zatrzymania się, by wsłuchiwać się w słowo Boże, napełniać Duchem Świętym, a wszystko po to by nigdy nie odejść od Pana Jezusa. Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu za ten święty czas. Chwała Panu

Grażyna i Paweł

Nasze pierwsze skojarzenie z OM, w której uczestniczyliśmy to słowo RADOŚĆ. Szczególnie cenne było dla nas to, że byliśmy w naszej lublinieckiej wspólnocie, gdyż dotąd niewiele mieliśmy okazji, aby bliżej się poznać i spędzić ze sobą tyle czasu.   Sobotnie nabożeństwo, kiedy to mogliśmy wspólnie modlić się i prosić o Dary Ducha Świętego wzbudziło w nas ogromne pragnienie jeszcze większego otwarcia się i przyjęcia wszystkich Darów.   Niespodzianką było pogodne popołudnie, które okazało się być szalonym pogodnym popołudniem.   Zostajemy z myślą, że jako opieczętowani Duchem Świętym nie możemy Go zasmucać.

Agnieszka i Krzysztof

Oaza Modlitwy to zawsze czas błogosławiony - tak było i tym razem. Pan Bóg działał tak, jak sam chciał i na ile otwarliśmy serca. Wielkim darem był czas modlitwy przed Przenajświętszym Sakramentem, wsłuchiwanie się w Słowo Boże, ale też w drugiego człowieka. Dziękujemy Panu Bogu za każdy dar otrzymany w Kokotku, za to wszystko co już zobaczyliśmy i za wszelkie owoce tego czasu, które będziemy jeszcze odkrywać. Uwielbiamy Pana Boga w Jego prowadzeniu, Jego trosce o nasze małżeństwo, naszą rodzinę.

Beata i Krzyś

Jesteśmy ogromnie wdzięczni, że mogliśmy z całą rodziną i wspolnotą DK uczestniczyć w tak cudownie zorganizowanej Oazie Modlitwy.Doświadczyliśmy tam obecnosci Ducha Św., który przemawiał do nas poprzez eucharystię, nabożeństwa, spotkania w grupach, a szczególnie w dialogu malżeńskim. Dał światło nad czympowinniśmy pracować. Ponadto odpoczęliśmy czując mocno bliskość Boga, Bożą RADOŚĆ i zachwyt nad Jego stworzeniem. Kolejny raz przekonaliśmy się, że im wiecej Bogu oddajemy, tym wiecej otrzymujemy.

Gosia i Stefan z dziećmi

Oaza Modlitwy to dla nas czas pełen radości i doświadczania obecności Ducha Świętego. Ogrom radości i dobroci, jaką tam otrzymaliśmy pomoże nam przełożyć to na codzienne życie i radzenie sobie z wieloma trudnościami i problemami. Jesteśmy napełnieni Darami Ducha Świętego, co nam daje pewność, że idziemy właściwą drogą, drogą miłości do Pana Boga i czynieni dobra dla innych. Chwała Panu.

Kasia i Marek

To był piękny czas, prawdziwa Oaza, a teraz czas wyruszyć na "pustynię". Nie mamy się czego bać, bo jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, a Jego Moc działa cuda - wkrótce to sami zobaczymy. Jeśli Bóg z nami - któż przeciwko nam.

(...) Dary które otrzymaliśmy nie są nasze, są po to byśmy nimi posługiwali we Wspólnocie i ubogacali siebie wzajemnie. Duch Święty tchnął na nas i otrzymaliśmy Jego moc, Jego Dary i owoce. Z wdzięcznością patrzyliśmy, jak wzrasta duchowo nasz Domowy KOŚCIÓŁ, a darem, który na pewno każdy z nas otrzymał była Radość. Chwała Panu za to co robi i jeszcze będzie robił, wdzięczni za wszystko -

Irena i Hubert

Czas Oazy Modlitwy w Kokotku był dla naszej rodziny okazją do zachwytu dla naszego Stwórcy. To dzięki Niemu poczuliśmy się mocno ogarnięci Jego miłością i zostalismy wzmocnieni darami Ducha świętego, by jeszcze lepiej wypełniać nasze codzienne obowiązki. Był to czas wspaniałego, duchowego odpoczynku. Chwała Panu.

Kornelia i Piotrek z dziećmi

Oaza Modlitwy była dla nas możliwością zatrzymania się i oderwania od pędzącej codzienności i obowiązków. Ponadto była jednak możliwością naładowania akumulatorów, ponownym odkryciem i zachwytem Darami i Owocami Ducha Świętego. Była również czasem doświadczenia daru Wspólnoty w pięknych okolicznościach przyrody. Krótko mówiąc Duch Święty, Wspólnota i cudowna Przystań Oblacka. Chwała Panu!

Ula i Irek

Święty czas dany nam przez Pana Boga w Trójcy Św. jako odnowienie i pogłębienie relacji z Panem. W naszym codziennym zabieganiu otrzymaliśmy dar bycia z sobą, jako małżonkowie, na Mszy Św., przed Przenajświętrzym Sakramentem, w namiocie spotkania i nabożeństwie wieczornym. Pełne radości, uśmiechu, zabawy chwile sobotniego popołudnia, pozwoliły nam się zrelaksować. Wielkie dzięki Panu Naszemu i Matce Bożej za dany nam czas spędzony z Wami na Oazie Modlitwy.

Brygida i Janusz

"Nie bój się, wypłyń na głębię - jest przy tobie Chrystus". Tak właśnie było. Pan błogosławił, jesteśmy napełnieni Duchem Świętym.

Asia i Adam